Poszukiwacz napisał:
Cytuj:
Jakoś u nikogo nie budzi sprzeciwu, że cytując za Linum.pl, chińczyki mają pół miliarda świń do zabicia a USA 60 milionów.
Budzi sprzeciw, u mnie

Ze względu na niewyobrażalną ilość cierpienia, szczególnie w hodowlach przemysłowych oraz z powodu niszczenia środowiska.
Cytuj:
A przy religii nagle wielkie halo się dzieje. Nie rozumiem dlaczego?
Bo zabijanie zwierząt w celu ich zjedzenia można w niektórych przypadkach uznać za konieczne (np. brak dostępu do innych źródeł pokarmu, stan zdrowia uniemożliwiający bycie wege czy coś w tym stylu). Jeśli zabicie zwierzęcia jest konieczne, aby człowiek przeżył, można to uznać za usprawiedliwione.
Natomiast ofiara ze zwierząt nie może być uznana za konieczną. Jak wykazałam w poprzednich postach, łatwo ją zastąpić czymś innym. A skoro nie jest konieczna, jest nieuzasadnionym okrucieństwem.
Chimaira napisał:
Cytuj:
Chodziło mi o konkretną ofiarę podczas rytuału, nie o pewien hmm... "rozłożnik w czasie". I choć raz się z tobą zgodzę - do rytuału można używać własnej krwi i się temu nie sprzeciwiam.
Chodziło mi natomiast o to - i myślę, że doskonale o tym wiesz, mimo że skupiłaś się na innym słowie z tego posta - że takiej Morrigan (zakładając że akurat z nią się układamy) nie będzie się składać ofiary z upieczonego ciasta, jaj i kromki chleba (może być z masłem, a co)... Ja wiem o co chodzi, mogę w takim przypadku złożyć ofiarę z własnej krwi, własnego ciała, etc. etc. Ale nie wmawiaj mi, proszę, że bóstwu wojowniczemu i raczej dalekiemu od miłej staruszki, którą przeprowadzamy przez jezdnię, będziemy dawać ciastka i czcić go/ją w sposób, lol, humanitarny. Wiem, że to nie działa w ten sposób.
Ależ właśnie użycie własnej krwi będzie humanitarne, gdyż nie powodujesz cierpienia i śmierci niewinnej istoty. Co do Morrigan - pewno podobał by się jej też tatuaż z krukiem
Ewentualnie zawsze można zacząć walczyć o jakąś sprawę, o której wiesz, że ma mnóstwo przeciwników. Dla mnie starcia intelektualne przy proporcjach 10 do jednego nie są czymś niezwykłym
Cytuj:
Pomijam już ten fakt, że bogowie, przynajmniej niektórzy, nie lubią gdy ich ziemscy współpracownicy się okaleczają. Oni potrzebują nas w całości, nie wybrakowanych.
Nie pisałam nigdzie o trwałych uszkodzeniach ciała, choć były i takie kulty ( np. autokastracja dla Kybele). Natomiast parę blizn nie robi większego wrażenia na bogu wojny
Cytuj:
Granicą jest granica mojego stada. Już ci kilka osób o tym pisało i nadal wychodzą nieporozumienia
Tak, bo inaczej definiujemy stado.
Za stado można uznać: własną rodzinę i znajomych, Polaków, Europejczyków, całą ludzkość. Od każdej osoby zależy, na którym poziomie chce się zatrzymać. Ja idę dalej i utożsamiam się ze zwierzętami, a nawet szerzej, bo odczuwam wspólnotę wszystkich istot żywych.
Jeśli ktoś utożsamia się powiedzmy z Polakami, to np. nie będzie go obchodziła sytuacja w krajach Trzeciego Świata. Ale jeśli jego stadem jest cała ludzkość, to owszem, będzie go to interesować i - na miarę swoich możliwości - będzie działał na rzecz wszystkich ludzi. Dla mnie każda istota żywa jest ważna.