agni napisał(a):
Mysle ze Asusowi szlo calkiem dobrze ale dziekuje i za twoje wyjasnienia.
Ja wiem, że Asusowi idzie bardzo dobrze co nie zmienia faktu, że nie chciałem by poczuł się tu osamotniony w swych poglądach

agni napisał(a):
Bardziej mi wiec zalezy zeby poznac wasz poglad na swiadmosc. Czym ona jest dla animistow, skad sie bierze itp
Oj, odpowiedzi na to pytanie może być bardzo wiele. Jak juz wielokrotnie pisaliśmy, animizm nie jest jednorodny i miesza się w nim bardzo wiele różnych koncepcji i tradycji. Tak więc możliwe jest, ze obaj mamy na ten temat różne zdanie (jakoś się nam nie złożyło na ten akurat temat pogadać

). Choć prawdę powiedziawszy dla mnie osobiście pytanie "skąd się wzięła świadomość" jest tak naprawdę mało istotne. Ważniejszy jest fakt jej istnienia i to jak działa. Tak więc jakies tam teorie mam, ale blade i kiepsko przemyślane, bo mnie to akurat mało interesuje.
agni napisał(a):
A co jesli to wszystko i sam Kusanagi jest jeszcze mala czascia czegos wiekszego niz sam Kusanagi.
Tak na marginesie to
ta Kusanagi (
Mokoto Kusanagi), to postać kobieca

Ale wracając do sprawy. Tu znów muszę zrobić takie zastrzeżenie jak powyżej. W sprawach tak szczegółowych nie można mówić za cały animizm. Zatem moim zdaniem nie ma pytania "co jeśli", tylko tak, Kusanagi jest częścią "czegoś większego". Jest człowiekiem (mimo zupełnie sztucznego ciała, ale to właśnie kwestia paradoksu tego nieszczęsnego statku), jest zatem częścią ducha ludzkości, który to z kolei jest częścią ducha zwierząt itd aż do ducha świata (w sensie rzeczywistości), który byc może też jest częścią czegoś większego, ale to już mnie chwilowo mało interesuje. Jak mówią "one step at the time"

Ale wracając do sprawy "większej całości". kiedy opisuję swoje podróże i ich mechanizm często mówię, że poprzez własną świadomość przechodzę do świadomości świata. I tak to właśnie postrzegam. Podróżuje albo wewnątrz siebie, albo nurkuję w ducha świata i tam podróżuję dalej. Czasem nurkuję w inne duchy i podrużuję po ich wewnętrznych światach. Tak czy inaczej nie zrozum mnie źle, nie wynika z tego nic niezwykłego czy boskiego. Stwierdzenie, ze wszystko na jakimś poziomie jest częścią jednego ducha nie ma dla mnie żadnego praktycznego znaczenia, gdyż mnie ten poziom zupełnie nie interesuje i nie ma na mnie żadnego praktycznego wpływu. Nie wzbudza to we mnie żadnych religijnych uczuć ani myśli. To zbyt duża abstrakcja. Rozumiem twierdzenie wiccan, że wszyscy bogowie są jednym bogiem a wszystkie boginie jedna boginią i nawet w pewien sposób sie z nim zgadzam, tylko jednocześnie zadają sobie pytanie, ale co to dla mnie znaczy? I niezmiennie odpowiedź jest jedna: nie znaczy nic, gdyż każdy bóg i bogini jest autonomicznym bytem z własną osobowością, tak jak ja i ty jesteś autonomicznymi bytami z własnymi niepowtarzalnymi osobowościami, mimo, że jesteśmy fragmentem ducha ludzkości. To właśnie ta autonomia jest dla mnie cenna to z niej mogę nauczyć się dużo więcej cennych dla mnie rzeczy niż z myśli o jakiejś abstrakcyjnej jedności w której moje ja nie ma tak naprawdę żadnego znaczenia.
No dobra, trochę popłynąłem i mnie poniosło, ale mam nadzieję, ze odpowiedziałem na Twoje pytanie.
agni napisał(a):
Rozumiem ze masz dosc mojego dociekania.
Tu nie chodzi o Ciebie, po prostu zdarza mi się spotkać z takimi pytaniami stosowanymi jako próba pokazania: "o zobacz tu jest wielka dziura i co z tym zrobisz?" i dlatego zaczynają mnie jednocześnie nużyć i drażnić. Chyba zbyt dużo gadam z ateistami
