Kallisto napisał(a):
są karani, bo wyrażają na głos te "poglądy" w taki sposób, że inni czują się urażeni. już kiedyś przytaczałam słowa ASa, ale powtórzę: "poglądy są jak d***, każdy jakieś ma, ale po co od razu pokazywać?" jak słyszę, że homoseksualizm jest zły i że gejów powinno się palić na stosie, to mi się żołądek wywraca. ktoś może sobie tak myśleć, jego wola, ale po kiego grzyba wypowiadać to za głos? człowiek nie powinien wtrącać się w życie drugiego człowieka, dopóki ten drugi mu nie zagraża. tak naprawdę co kogo obchodzi, czy sypiam z facetem czy z kobietą? ksiądz może zwrócić uwagę homoseksualiście, który chce być katolikiem, że zgodnie z nauką KK nie może być z osobą tej samej płci, ale po co o tym grzmieć z ambony? to jest nic innego jak tylko szczucie, za przeproszeniem, motłochu na odmieńców. nie wnosi nic, prócz wojny. dlatego bardzo mi się podobają takie przepisy
Zgadzam sie. Madrze piszesz

Masz u mnie piwo

Lucky napisał(a):
Co do ewolucji katolickich poglądów mam nieco inne zdanie, niż Ty. Uważam, że to nie ewolucja tylko wymuszanie zmian na kościele przez ewoluujące społeczeństwo. Inaczej dalej palili by nas na stosach. Podejrzewam też, że wkrótce dojdzie do sytuacji podbramkowej. Otóż w wielu krajach mamy prawo zakazujące dyskryminacji ksów i równocześnie funkcjonujący w nich formalne kościół o poglądach sprzecznych z prawem. Na dzień dzisiejszy karani są katolicy za wyrażanie poglądów narzuconych im naukami kościoła ( hasła typu "ks jest niemoralny", etc... ). Podejrzewam, że bardzo niebawem dojdzie do sytuacji, w której kościół dostanie ultimatum: zmiana poglądów albo delegalizacja instytucji. To może być bardzo interesujące.
Masz racje, KK jest zmuszany do akceptacji pewnych rzeczy by nie stracic wiernych,pozycji i kasy. Czekam z niecierpliwoscia na zmiany

Kallisto napisał(a):
jeśli KK ma jasno sprecyzowane poglądy na dane sprawy, a wierny może mieć własny pogląd, często inny, ale na forum społecznym ma postępować jak katolik (czyli przestrzegać zasad ustalonych przez KK), to tak naprawdę ma g. a nie własne zdanie.
Jeśli KK mówi, że aborcja jest fe, to prawdziwy katolik ma być za całkowitym jej zakazaniem a w przypadku opowiedzenia się za legalizacją czy nawet "statusem quo" zostanie z ambony nazwany czarownicą. Jeśli prawdziwy katolik ma się opowiedzieć za pozostawieniem krzyża przed pałacem, to każdy, kto się nie zgadza, nie jest katolikiem i dlatego krzyż stoi, gdzie stał (można powiedzieć, że dla świętego spokoju ). prawdziwy katolik ma postępować tak, jak mu mówią i dlatego podręczniki do wiedzy o seksie są takie, jakie są i większość młodzieży nie stosuje prezerwatyw, bo im się w podświadomości ulokowało, że pójdą za to do piekła.
To właśnie powoduje, że uważam rozdzielenie Polski od KK za niemożliwe - zawsze będzie napiętnowywanie i ustępowanie dla świętego spokoju.
co do finansowania niektórych przedsięwzięć, to się zgadzam. przede wszystkim opodatkować ich. niby dlaczego mają dostawać emerytury nie płacąc składek, dlaczego mają indoktrynować nasze dzieci i dlaczego są właścicielami majątków ziemskich nie płacąc podatków od własności
Tak niestety jest, moge potwierdzic na wlasnym przykladzie. Sam zostalem napietnowany w kosciele i wspolnocie duszpasterstwa akademickiego. Dlatego odszedlem z tej farsy i wrocilem do poganstwa.
Powinni placic podatki od wszystkiego (pradu, gazu, pensji katechety czy kapelana, gruntu) a przede wszystkim zerwac konkordat... 5 mld zl rocznie ("Fakty i Mity" podaja) wroci do panstwa. Jesli ktos wierzy w jakas religie niech na nia placi, ale tylko on(dana grupa wyznawcow) a nie cale spoleczenstwo.