Amvaradel napisał(a):
Nie tyle wykluczam, co stwierdzam, że sam przekaz (prawdziwy czy nie), nie stanowi dowodu istnienia niezależnego od nas bytu.
W porządku, ale nie stanowi też dowodu NIEISTNIENIA niezależnego od nas bytu.
Amvaradel napisał(a):
Intersubiektywność doświadczenia i jego weryfikowalność. Tj. nie tylko ja widzę ducha, ale inni też go widzą. Istnieje też konieczność wykluczenia prostszych wyjaśnień (brzytwa Ockhama).
Jestem skłonny zgodzić się, co do weryfikacji doświadczenia. W sprawie podanego przez Ciebie przykładu postrzeganie, cóż, stany ekstatyczne, epifanie

Nie powiem zapewne nic nowego, to wszystko oczywiście może być argumentem dla poparcia obu stron tego sporu. Nie wiem, może powinno się przeprowadzić jakiś rytualny eksperyment, żeby nie powtarzać tych samych argumentów po raz setny czy tysięczny? Z drugiej strony, cechuje nas przecież pewna praktyka, prawda? W pewien sposób mógłbym zatem przypuszczać, że wszyscy mamy jakieś podstawy do wysnuwania swoich racji, co ciekawe – różnych, nierzadko ze sobą sprzecznych racji.
Idąc dalej, mówisz o wykluczeniu prostszych wyjaśnień. Hm, to dobry powód do następnego akapitu: W pewien sposób docieramy tutaj do sedna sprawy. Problem magów stanowi IMHO (ich) świadomość, która we współczesnej tzw. magii w większości stanowi punkt odniesienia w ich doświadczeniach. To – jak mi się wydaje – przekreśla próby szukania wyjaśnień poza jaźnią, trzeba przecież zachować jakąś spójność, żeby nie powiedzieć logikę postępowania. W porządku, niech tak będzie, o ile świadomość jest priorytetem. Tylko co wtedy, gdy nie jest? To przecież i tak tylko próba wyjaśnienia, zrozumienia pewnych reakcji, które zachodzą wewnątrz nas i poza nami. Dążę do tego, aby powiedzieć, że na pewnym poziomie jesteśmy zmuszeni – jak mi się wydaje – postawić pewne hipotezy lub zaakceptować fakt, że po prostu nie wiemy / nie rozumiemy. Powinienem tutaj powtórzyć informacje na temat działania umysłu / świadomości, ale ponieważ to wszystko już zostało powiedziane na tym forum i jesteś psychologiem, to zwyczajnie sobie odpuszczę. Uważam, że właśnie mechanika naszej percepcji i jej ograniczenia pcha nas w stronę przymusu domniemania, przynajmniej momentami i na pewnym pułapie rozważań / doświadczeń. Przykre? Cóż, nie wiem czy inaczej się da? Ostatecznie zatem IMHO liczy się WARTOŚĆ, która w naszym poglądzie stanowi punkt centralny i korzyści, które mamy przez ten właśnie pogląd. Rozumiesz to jako psycholog, prawda?
AsusRozumiem konsekwencje praktyki szamańskiej, w tym implikacje o wiedzy (przeświadczeniu). Nie w tym rzecz, nie to mnie zafrapowało :-] Interesowało by mnie, abyś rozwinął inną myśl: Co masz na myśli mówiąc „materialne przyzwanie”?
DuszJak mówiłem, w innej rozmowie, tchnęło mnie coś. Widać po postach Asusa i Tin, że nie tylko mnie

Pozwól, że odwołam się do naszej rozmowy z innego forum: IMHO *iskra*, o której wspomniałeś powinna stanowić dla Ciebie możliwość doświadczenia / komunikacji, nie wiem jednak czy to rozwieje Twoje wątpliwości :-]
Poza tym mam pytanie: Czy próbowałeś jakiś technik i jakie tego były skutki? Wydaje mi się, że każdy system mistyczny / magiczny rozwija własne instrumentarium, które - jak mi się wydaje - powinno proponować adeptowi pewne rozwiązania.