Ponieważ od mojej poprzedniej wypowiedzi minęło sporo czasu a ta tutaj jest kontynuacją dyskusji w wątku Cis czy Jesion, pozwole sobie na złamanie zasady i napisze drugi mój post bezposrednio po moim własnym postem. Szerszen napisał(a):
Co do mieszania, to sam dobrze wiesz, że nawet mieszać trzeba umieć... bo po sutej uczcie miętowy opłatek w czekoladzie może być przyczyną zwrotu... (teraz ja dałem wtręt kulinarny).
W naszej praktyce nie mamy takiech efektów, więc widocznie mieszamy umiejetnie

Szerszen napisał(a):
Co do tematu Wicca i Asatru - raz, że jego relacje podniosła tu Agni, a dwa... nie tak dawno rozmawiałem w jednej grze on-line, ze znajomą z ameryki i tak jakoś zeszło na mitologie... potem na wierzenia, w końcu zapytała się czy jestem Heathen... wzdychając z ulgą po mojej twierdzącej odpowiedzi, że nie jestem kolejnym czczącym "Big Goddess". Nie jest to więc takie odosobnione zestawienie.
Odnoszę wrażenie, że przynajmniej w wypadku Stanów, może być iż te wyznania są w pewien sposób traktowane "przeciwstawnie" i to właśnie przez, z jednej strony "konkretny panteon", a z drugiej "pewną swobodę panteonową ale z dominującą Boginią" - taki jest przynajmniej obraz zewnętrzny, co sam widzisz i przyznajesz.
Niestety daje się to zauważyć, nad czym ubolewam, i z czym mieliśmy chyba do czynienia na naszym forum. Przy czym róznica w postawie jest taka, że przecietny wiccanin nie bedzie wzdychał na widok kolejnego asatryjczyka "ech, kolejny wyznawca Boga z młotem" ale odniesie się ze zrozumieniem do faktu, ze ktoś idzie inną sciezką. Co najwyżej bedzie się upierał, że też może zaprosic do swojego kregu bogów nordyckich, co zdaje się, wkurza niektórych czcicieli Asów. W druga stronę to nie działa z powodów leżących zarówno po stronie asatru (zamknięty panteon) jak i wicca (imiona PARY bogów objete tajemnicą).
Chciałbym także zdementować kolejny mit, że każdy kowen ma swoja własna parę bóstw. W obrębie jednej tradycji czcimy tę samą parę bóstw we wszystkich kowenach.
Kolejnym mitem jest twierdzenie, ze wiccanie biorą sobie dowolną boginie i dowolnego boga jako reprezentantów Bogini i Boga. Być może niektórzy tak pojmują obecność innych bogów w kregu wiccańskim. Ja tak tego nie widzę. Dla mnie to konkretny Bóg czy Bogini, zaproszona z dobrodziejstwem inwentarza. Bo w istocie najcenniejsze w Jej/Jego obecności w rytuale są te aspekty, które zawarte sa w oryginalnej (o ile taka istnieje) opowieści o nim/niej. W oryginalnym micie.
Wynika to z różnego widzenia swojej religii, przez ich wyznawców. Asatryjczyk, a właściwie szerzej, rekonstrukcjonista ograniczając się do konkretnego panteonu i to często z konkretnego okresu historycznego, będzie raczej szukał granic swojej religii względem innych. Wiccanin natomiast takim ograniczeniom nie podlega, bo dla niego liczy się przede wszystkim równowaga pierwiastka męskiego i żeńskiego jako ogólenych zasad manifestacji świata, zatem poszczególne panteony jak równiez PARA bóstw wiccańskich, przede wszystkim wyrażają te ogólna zasadę.
Sprawą wtórną i niejednoznaczną jest to, czy zasadę żeńska nazwiemy Wielką Boginia a męska Bogiem, czy tez uznamy, ze zasada ta manifestuje się wszędzie, a na poziomie sacrum, przez fakt istnienia bogiń i bogów w różnych panteonach, w germańskim również

Zatem podsumowując, każdy bóg i każda bogini wyraża zasadę odpowiednio męską lub żeńską. Podobnie zresztą jak każda kobieta i każdy mężczyzna. Tak też, moim zdaniem, należy rozumieć zasadę, ze każda bogini to jedna bogini a każdy bóg to jeden bóg. Kiedy mówimy mężczyzna bądź kobieta, tez posługujemy sie pewna ideą zbiorowości, co nie przeszkadza nam widzieć także poszczególnych elementów tej całości, jako odrębnych bytów.