Ok, zaczniemy od spraw drobniejszych.
agni napisał(a):
OK to brzmi zupelnie inaczej niz to co czytalam.
Jak już mówiłem nie jest to wiedza w 100% pewna, gdyż jedynie książkowa. Co do opetania opuszczonego ciała, to tak, może się tak przydarzyć, ale nie jest to sytuacja pożądana i raczej stara się temu zapobiec niż się do tego zachęca.
agni napisał(a):
Czy ich wola jest silniejsza i dlatego uzyczasz im swego glosu, czy twoja wola jest silniejsza i kazesz im mowic twoim glosem czy tez obie wole sa zgodne.
Różnie.
Nie wiem jak Ci inaczej odpowiedzieć na to pytanie...
Co do zgodności woli, to jak już mówiłem jest ona możliwa na poziomie świadomym, kiedy obie strony się na coś zgadzają, więc tak, takie rozwiązanie też jest możliwe. Ale tak naprawdę ta kwestia nie ma żadnego praktycznego znaczenia.
agni napisał(a):
Jesli w pewnym stanie swiadomosci polaczysz sie z wielka swiadomoscia moze sie okazac ze chcesz dokladnie tego samego czego chce wielka wola swiata ktorej jestes czescia.
Myślę, że zazwyczaj tak właśnie się okazuje, ale to jest właśnie tym o czym mówię: Wola silna narzuca formę woli słabszej

agni napisał(a):
Czy tez moze sie zdazyc ze obie strony daza do takiego zjednoczenia bo obie tego chca.
Oczywiście, że może tak być na poziomi świadomym i często tak jest. Ale to nijak nie ma się do tego o czym ja mówię, gdyż wciąż rozbijamy się o chęć świadomioną i nieświadomą. Powtórzę zatem jeszcze raz: Zjawisko o którym mówie dzieje się bez udziału naszej świadomości, trochę jak oddychanie. Możemy je sobie uświadomić i mieć na nie przez jakiś czas wpływ (tak jak z wstrzymaniem oddechu), ale nie możemy kontrolować go przez cały czas (zresztą nie ma po co).
agni napisał(a):
Jesli piszesz ze bogow mozna czcic i nienawidzic ale nie kochac i nie przyjaznic sie z nimi to co my mamy sobie pomyslec.
Moglibyście sobie pomyśleć wiele rzeczy. Np, że mam inne podejście do tej sprawy albo inne doświadczenia. Ale ze wszystkich możliwości wybraliście najbardziej skrajną: on ma negatywny stosunek do bogów, być może ich nawet nienawidzi.
agni napisał(a):
Oczywiscie mozesz tak myslec ale ja widze konflikt tylko na tych poziomach na ktorych wszystko jest oddzielne.
Jasne, nie kłócę się, pewnie jest tak jak mówisz, to brzmi logicznie. Kiedy wszystko kieruje się jedną wola to nie ma konfliktu. Ale pamiętajmy, ze ja nie mówię o tych abstrakcyjnych poziomach gdzie wszystko jest teoretycznie jednością, nieszczególnie mnie one interesują.
agni napisał(a):
Wedlug mnie, wszystkie wole sa czescia wiekszej jednej woli tak jak wszystkie swiadomosci sa czescia wiekszej swiadomosci a konflikty isnieja tylko na nizszych poziomach, kiedy staja sie odrebne i zmienia sie perspektywa
OK, jak już pisałem również tak uważam, z jedną drobną różnicą (a przynajmniej tak mi się wydaje): Ta jedna wielka świadomość nie ma tak naprawdę jakiegoś wielkiego celu oprócz istnienia i ciągłego rozwoju. Dlatego też nie ma na moje istnienie większego wpływu niż burza słoneczna na Syriuszu B, zatem nie specjalnie się tym zajmuję. Cieszy mnie natomiast, ze są ludzie, którzy się tym zajmują (podobnie jak zajmują się tymi burzami) i fascynują, bo od czasu do czasu wychodzi z tego coś pożytecznego z czego ja i mi podobni bedziemy mogli skorzystać. Tak więc nasza dyskusja przypomina mniej-więcej taką rozmowę:
- Myślę, ze pójdę do sklepu po jajka na jajecznicę. Może kupie tez boczek i cebulę aby była smaczniejsza.
- Jajo to jedna z faz rozwoju nowego osobnika u wielu gatunków zwierząt. Jajo zawiera surowce odżywcze pozwalające na rozwój zarodka bez dostępu do organizmu macierzystego i zewnętrznych źródeł pożywienia oraz stosunkowo bezpieczne środowisko, ale ze względu na swoją zawartość jest również cenionym pokarmem.

agni napisał(a):
Na przyklad - Kiedy isniejesz pomiedzy zyciami i wybierasz sobie jakies zycie i to co cie w nim spotka kierujesz sie wiedza ktorej nie bedziesz mial jak sie odrodzisz. Kiedy twoja wola byla prawdziwa twoja wola?
Zacznę od tego, że nie wierzę w to bysmy mogli wybierać sobie miedzy życiami naszą dalszą ścieżkę kariery. Nie wierzę również w karmę ani inną podobną siłę kierującą się jakimiś moralnymi zasadami mówiącymi o tym czy coś w naszym życiu było dobre lub złe.
Ale przyjmując to jako czysto teoretyczną formę myślową to odpowiem w ten sposób:
I wtedy i teraz. Nie ma czegoś takiego jak "prawdziwie Twoja wola" jest tylko "obecnie Twoja wola". O tym zresztą już kiedyś pisałem. No, ale nie będe się nad tym szczególnie rozwodził, bo lekarz zabronił mi filozofować (pozdro 3Jane)

agni napisał(a):
Mysle ze to dlatego ze zupelnie inaczej postrzegasz bogow.
Zupełnie inaczej niż kto? Na pewno zupełnie inaczej niż Ty, za to zupełnie podobnie jak np rekonstrukcjoniści (co cześć z nich odkryła z pewnym zdziwieniem, pozdro Viking

). Nie należy równiez mylić mojego ostrożnego podejścia do bogów z moimi poglądami na ich naturę.
Zresztą teoria, którą tu przedstawiam w jednakowym stopniu dotyczy bogów, ludzi i telewizory.
agni napisał(a):
Czyli, czy wierzysz czy nie wierzysz w wolna wole?
Nie rozumiem pytania, albo raczej nie rozumiem skąd ono się wzięło. Ale tak, wierze w wolną wolę i moje postrzeganie świata nie ma zbytniego wpływu na tą wiarę (zresztą nie rozumiem nawet dlaczego by mogło mieć).
agni napisał(a):
Wyczytalam ze szmanscy bogowie ciagle karaja szmanow i sprawiaja im wiele bolu wiec moze dlatego tak bardzo im nie ufasz.


Wybacz nie wiem co na takie dictum odpowiedzieć

Równie często z nimi sypiają lub piją co ich karzą i biją, ale nie to nie dlatego nie ufam bogom

Pomijając już to, że takie kulturowe kundle jak bracia Uosiowie nie maja "swoich" bogów

agni napisał(a):
Ja jednak mam zupelnie inne z nimi doswiadczenia i nigdy nie zrozumie dlaczego uwazasz ze raczej niz byc naszymi przyjaciomi na prawde beda sie uciekac do idiotycznych podchodow, gierek, oszukiwania, udawania i narzucania spotkaniu formy ktorej tak na prawde nie ma.

Ja tak uważam? Gdzieś tak napisałem? Widać był to mój zły brat bliźniak z Báthory Erzsébet Ordo Cruentus Alces Atra.

Agni, raz jeszcze mówię, oni się do tego nie uciekają (przynajmniej na poziomie o którym ja mówię), tak po prostu jest i dotyczy to w takim samym stopniu bogów jak i Ciebie czy mnie.
agni napisał(a):
rownie dobrze pokazac sie nam w calej swojej okropnosci jako nasi panowie i wladcy i miec gdzies co my o nich myslimy.
Mogli by i często tak się zdarza, ale nie ma to nic wspólnego z tym o czym ja mówię.
agni napisał(a):
Zreszta wydaje mi sie jako szaman musisz czasami podejmowac ryzyko wiec rozumiem ze to co piszesz to raczej cos w znaczeniu ‘przezorny zawsze ubezpieczony’ a nie ze rezygnujesz z odkrywania nowych granic w ogole.
Tak, jest dokładnie tak jak piszesz. To tylko różne metody w dążeniu do podobnego celu.
agni napisał(a):
Moze tu jest wlasnie problem. My z Amvaradel mowimy o swiadomosci a ty o nie swiadomosci.
Tak, na 100% w tym jest problem. Z resztą nie wiem skąd się wziął skoro od samego początku mówiłem wyraźnie i podkreślając to na każdym kroku, że ja mówię o nieświadomym działaniu.
agni napisał(a):
To zalezy ktory poziom uznac za najbardziej podstawowy.
Ja uznaję właśnie ten

agni napisał(a):
To co piszesz wydaje sie bardzo arbitralne. Czy uwazasz ze na prawde wszyscy inni ludzie ktorzy uwazaja ze przyjazn, milosc czy parterstwo jest mozliwe sie myla.
Arbitralne wobec kogo? Czy ja komuś narzucam mój punkt widzenia?
Poza tym ja wierzę w miłość, partnerstwo i przyjaźń. Kocham, kochałem, mam kilkoro prawdziwych przyjaciół i wierzę w związki partnerskie. Ale to jakby dwie zupełnie różne sprawy. to trochę tak jakbyś na moje stwierdzenie, że wierzę w grawitację spytała a czy mimo tego wierzę w bogów.