No to sprobujmy wyjasnic sobie jeszcze pare spraw, zeby przynajmniej bylo wiadomo czy sie wogole rozumiemy, uzywajac pewnych pojec.
Agni napisał(a):
wydawalo mi sie ze ze to wlasnie ty posadzasz Asatru Wiccan o to ze sa mniej Asatru niz ty mimo ze juz wytlumaczylam w czym rzecz i ze Asatru nie musi sie z wicca klocic. Jesli poczytales watki o bogach wicca i ich naturze to powinienes wiedziec jak tolerancyjna pod tym wzgledem jest wicca. Nie ma mowy o bogach zastepczych lub sprzeniewierzanie sie swoim bogom.
Moze zdefiniujmy najpierw sama nazwe Asatru.
Asatru oznacza doslownie Wiara w Asow lub Wiernosc Asom. Jest to slowo pochodzace z jezyka islandzkiego/staronordyckiego skladajace sie z dwu czlonow „asa“ ( dopelniacz staronordyckiego „ass“= bostwo/bog) i „tru“ czyli wiernosc/wiara.. Czyli sama nazwa jest juz jasnym i wyraznym okresleniem wyznawcow tej religi, jako tych ktorzy ktorzy sa wierni starogermanskim bogom i ich tradycji. Gdzie ma tu pasowac androgyniczny kult bostw Wicca – nie mam pojecia.
Agni napisał(a):
Czyzby Asatryjscy bogowie byli zazdrosni i msciwi ze tak bardzo wojownicy nie chca im podpasc czczac takze innych bogow. Bogowie Wicca nie sa zazdrosni a oprocz nich kazdy moze miec swoich wlasnych.
Pewnie dlatego nie jestem Asatru - ograniczalo by mnie to za bardzo.
I oczywiscie ze wicca jest tolerancyjna. Kazda synkretyczna i eklektyczna religia nie majaca jasnych i pewnych korzeni, przyjmuje chetnie do swego panteonu innych bogow, ktorych istnienie mozna „historycznie“ potwierdzic, bo daje to pewniejsze osadzenie w czasie i przestrzeni..
Zreszta nie chce wypowiadac sie obszerniej o Wicca bo uwazam ze trudno dyskutowac o czyms co jest (z mojego asatryjskiego ograniczonego punktu widzenia) tak bardzo niejednorodne, i kazdy wiccanin moze mi zarzucic ze i tak nie wiem o czym pisze – no bo o jakim wicca mamy mowic? O Dianic Wicca, Seax Wicca, Wicca eklektycznej, Tradycyjnej, Tradycyjnej Garderianskiej, Tradycyjnej Alexandryjskiej czy dowolnej innej. „wewnatrzwiccanskiej „ sciezce.
Misteryjnosc Wicca implikuje „niewiedze“ nieinicjowanych i pozwala wtajemniczonym zawsze powiedziec – nie masz pojecia.
Tylko to, nie jest dla mnie zadnym argumentem, a wrecz przeciwnie – jest brakiem argumentow.
Zas gdy ktos powie Asatru, bedzie to zawsze i wszedzie ta sama religia, ta sama wiara, ta sama etyka. Czy jest ograniczeniem? Nie sadze – raczej spojnoscia i jasnoscia tej sciezki religijnej.
0czywiscie ze "nasi" bogowie sa zazdrosni i msciwi. Ale rowniez wielkoduszni i dobrzy - sa tacy i tacy. Tak samo jak i ludzie ktorych na swoje podobienstwo stworzyli, bo na kim mieli sie wzorowac?.Nie sa gorsi ani lepsi - sa tylko potezniejsi.
I jak juz wielokrotnie pisalem sa naszymi towarzyszami. Nawet Walvatter Odyn, najpotezniejszy z bogow i najbardziej z nich szalony - o czym juz swiadczy samo jego imie ( Odyn/Wodan/Wuotan/ od niemieckiego "wut"- wscieklosc, szal). Na Twoim miejscu balbym sie troche zapraszac go do wiccanskiego panteonu, bo jest bogiem nieobliczalnym ;P
Dla nas Asatryjczykow bogowie sa realnymi bytami nie symbolami, sa przyjaciolmi - mimo wszystkich swoich slabostek i wad, i moze wlasnie dlatego sa tak bardzo bliscy i niejako ludzcy. A swoich przyjaciol chyba nikt sie boi, prawda? Raczej lubi czy nawet podziwia - i na tym polega wzajemna zaleznosc bogow i ludzi. Na przyjazni. I dlatego ja moge w sobie czuc czastke ich boskosci i byc im za to wdzieczny ze stworzyli mnie takim jakim jestem.
A pozwolisz Agni ze spytam -kto Ciebie stworzyl?- bogowie ktorzy sa tylko symbolami? Zostalas stworzona przez symbol??
Tego moj prosty umysl ogarnac nie potrafi. Pewnie dlatego nie zostalem Wiccaninem...
Agni napisał(a):
Rozumiem ze Asatru nawiazuje do tradycji historycznej ale tradycja powinna byc zywa. Jesli tradycja zrobi sie skostniala i nie przyjmie nowych elelemtow to nie przetrwa. Byc moze dlatego wicca jest tak papularna. To stara nowa religia - tak samo jak Asatru opiera sie na starych madrosciach, starej magii, wierze w starozytnych bogow a zarazem odpowiada czlowiekowi wspolczesnemu.
Hmm...czy tak samo jak Asatru tego nie wiem.
Wiem za to ze Asatru, nie jest stara nowa religia tylko poprostu
stara, choc oczywiscie 15 czy 20 wiekow temu nikt nie nazywal wierzen nordyckich Asatru. Wiem rowniez ze Asatru opiera na
swoich starych madrosciach,
swojej starej magii, wierze w
swoich starozytnych bogow, a nie w zapozyczonych z innych panteonow - bo poprostu tego nie potrzebuje.
Jak to jest z Wicca nazwijmy to klasyczna, bo jak juz wspominalem pojecie wicca jest dla mnie dosc szerokie i pasuje tam wiele, tego niestety nie wiem. Bo otoczone jest to misteryjna tajemnica.
I nota bene ,wlasnie ta tajemniczosc, rozbudowane rytualy i fascynacja "zakazanym owocem " jakim jest czarostwo, szczegolnie dziala na mlodych ludzi nie majacych jeszcze doswiadczenia zyciowego i bedacych ciekawymi wszystkiego co nowe i tajemnicze.
A to co zostalo napisane przez Twoich norweskich przyjaciol ponizej, Agni
Cytuj:
When it comes to Wicca and Asatru I combine them and have no problem with it. In my world the gods from Norway, Greece and Rome are aspects of the same deities (spelled right?) so what you use in the rituals are for me the same. The Norse gods is more known to me and the land here, and that is why I use them.
... to jest czysta Wicca nie Asatru.
Zreszta nastepny cytat potwierdza to dobitniej
Cytuj:
Many of our brothers and sisters in wicca in Norway are also members of Bifrost.
Jak widac oni czuja sie wiccanami, ktorzy dodatkowo tyko naleza do "panstwowego kosciola" Asatru, i nie sa ,jak poczatkowo myslalem – Asatryjczykami uwiedzionymi przez wicca.Co zreszta bardzo dobrze obrazuje to co dzieje sie od dluzszego czasu , czyli chec zasymilowania Asatru przez Wicca przy pomocy infiltracji bardziej liberalnych ugrupowan asatryjskich.
O ile dobrze pamietam to wlasnie w Bifroscie, do ktorego naleza Twoi znajomi, doszlo swego czasu do rozlamu ze wzgledu na roznice "ideologiczne" w pojmowaniu liberalizmu religijnego, i osoby bardziej konserwatywne przeszly do nowo powstalego Foreningen Forn Sed .
I odpowiadajac na Twoje ostatnie pytanie, Agni , jesli chodzi o moje asatryjskie korzenie to jako ze mieszkam w Niemczech, naleze do tutejszego Nornirs Aett ( znanego ze swojej bezpardonowej walki ze wszytkimi odmianami neonazizmu i rasizmu )
http://www.nornirsaett.de/ oraz jestem stowarzyszony z Rabenclan – organizacja wspierania rozwoju wspolczesnego poganstwa w Niemczech
http://www.rabenclan.de/ Jesli zas bylyby jakies klopoty jezykowe z powyzszymi stronami, daj znac – chetnie przetlumacze to co Cie interesuje.
................................
Amvaradel napisał(a):
To ja też: a dlaczego niby nie można mieć kilku domów? Jeśli stać mnie na letni, zimowy etc. to w czym problem?
Oczywiscie ze mozna miec. Tylko nie da sie mieszkac w kilku naraz jednoczesnie. To tak jak z siedzeniem na kilku stolkach, ani to wygodne ani bezpieczne, ciagle rozjezdzaja sie na boki, a siedzacy wisi w prozni i albo sie zdecyduje sie w koncu na jeden, albo potlucze sobie odwrotna strone.
.................................
Rawimir napisał(a):
Asatryjczyk osiedla się w kraju, w którym dominują wyznawcy innego kultu. Może nawet bierze sobie żonę z tego ludu. Maja dzieci. On czci swoich bogów a ona swoich. Ale jej jest łatwiej, bo jej bogów czczą także sąsiedzi, rodzina a on jest w mniejszości. Zaczyna uczestniczyć w ich kulcie. Szuka podobieństw. Jednoczesnie swoim dzieciom opowiada o swoich bogach. Po jakimś czasie w jego głowie, głowach jego dzieci powstaje bardziej harmonijna wizja świata zawierająca elemnty zarówno jego kultu i kultu jego żony. To jest naturalny proces.
Oczywiście, ów Asatryjczyk ma także możliwość odciąć się. Czcić wyłącznie swoich bogów i nie uczestniczyć w kulcie żony. Skutkiem bezie alienacja i zapomnienie. Dzieci prawdopodobnie przyjmą kult matki, chyba że bedą wyjątkowo buntowniczo nastawione.
Nie zawsze tak jest Rawimirze.
Pozwolisz ze przytocze Ci pewna prawdziwa historie ktora zadarzyla sie dobre 1000 lat temu.
On, Asatryjczyk ( jak bysmy to dzisiaj powiedzieli ), ona innej religii - zaczelo sie gwaltownie i dziko- tak jak to niegdys bywalo, wyprawa wojenna, lupem i porwaniem. Zyli potem zgodnie, kochajac sie, wiele lat, on wojownik, ona wieszczka -a kazde pozostalo przy swojej wierze , byli ogolnie powazani i szanowani. Gdy pewnego dnia Odyn wezwal go do Walhalli, ona wybrala dobrowolnie smierc zamiast zycia bez niego. I wbrew temu co mowisz, nie bylo ani alienacji ani zapomnienia. Byla wielka milosc i wzajemne zrozumienie.
I poniewaz tak, jak i moim asatryjskim braciom wypowiadajacym sie w tym watku, mnie rowniez nie zalezy mi na wznoszeniu sztucznaych barier ,czy zamykaniu sie w jakiejs klanowosci, nie bede tu w szczegolach wnikal w roznice pomiedzy kultami, bo ze takie sa – nikt temu nie zaprzeczy. Cieszmy sie ze takie istnieja, bo to wzbogaca nasz swiat, ale szukajmy lepiej cech wspolnych – bo w jednosci sila
Wiec pozwole sparafrazowac sobie pewne haslo z dawnych czasow (eeechh...ktoz je jeszcze pamieta ;P)
Poganie wszystkich krajow laczcie sie
( oczywiscie neopogan tez w to wliczam

)