Międzynarodowa Federacja Pogańska

Forum PFI PL
Teraz jest wtorek, 5 lipca 2022, 21:22

Wszystkie czasy w strefie UTC + 2 [czas letni (DST)]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 32 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Moje pogańskie poczatki
PostNapisane: środa, 9 stycznia 2008, 05:14 
Temat wydzielony z tematu "Satanizm" rozpoczetego postem Lacrimosy
Rawimir


Lacromosa napisał(a):
Między innymi od tego światopoglądu wszystko się w moim przypadku rozpoczęło.
A jak było u Was ? Jak wyglądała Wasza droga ?


O, pani krakowianka :)

Temat trochę niefortunny, bo sugeruje rozmowę o sataniźmie, a nie o początkach ;) No chyba, żeby przyjąć że u zarania stoi Wielki Włochaty :twisted:

Taki okres też miałem, fascynacji Crowleyem, dziadkiem Antonem i innymi szaleńcami, jak większość mrrrocznych nastolatków.

Jeśli chodzi o pogaństwo, to zawsze powtarzam to z rozbawieniem - byłem w kinie na "Blair Witch 2" i tam była ekhm (każdy kto widział film, zrozumie znaczenie tego "ekhm")... wiccanka. Jakoś z głupia frant to szukanie po internetach raczkujących wtedy w Polszcze się zaczęło...

Dalej nie ma co opowiadać, bo to ponure dzieje.[/b]


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 9 stycznia 2008, 18:53 
Offline
PFI
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 11 września 2007, 15:12
Posty: 732
Lokalizacja: Tczew / Gdańsk
Jak wyżej. :D Tylko dziadek Anton jakoś nigdy mnie specjalnie nie bawił, a Mr. Crowley został mi do dziś. :twisted:
Razu zaś pewnego usiadłam, pomyślałam, że świetnie, bunt buntem ale co dalej, bo to, co mam teraz z lekka nierozwojowe jest. 8) I wymyśliłam. A google (niezawodny przyjaciel) pomogły. I tak się stała poganka. Z grubsza rzecz biorąc.

A ekhem wiccanka w Blair... ile to ja razy przez to tłumaczyłam znajomym, że ja nic z waćpanną wspólnego nie mam.

_________________
"Wyrocznia Bogów to Dziecięcy Głos Miłości w twej własnej Duszy. Usłysz go!" - Aleister Crowley


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: sobota, 12 stycznia 2008, 12:10 
Offline
Milczek

Dołączył(a): czwartek, 13 września 2007, 12:22
Posty: 8
Lokalizacja: Zielona Góra
U mnie nei zaczęlo sie ani od Crowleya ani od Blair Witch zaczęlo sie po czesci od mamy a po czesci dzieki wszechwiedzacej wyszukiwarce google Gdzie natknolem sie na strone Bell ]:-> potem jakos poszlo. A co do satanizmu hymm... jakos nigdy mnie to nie pociagało


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: sobota, 12 stycznia 2008, 16:47 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 11 stycznia 2008, 17:36
Posty: 627
Lokalizacja: Zachodnie rubieże
Jak powiem, ze to robota duchow, to bedzie dziwnie, prawda? :)
Dobra, to moze tak: zawsze mnie interesowalo religioznawstwo komparatywne. Dzieci biegaly po boisku, a ja siedzialam z nosem w kolejnej mitologii. Kiedy w liceum masa ludzi byla na etapie egipsko-celtycko-germansko-szatanskim, ja juz mialam to dawno za soba :/
Zostalam szczera chrzescijanka, coraz bardziej zbaczajaca ku herezji i gnozie, po czym z wlasciwa sobie logika bardzo plynnie przeszlam do punktu wyjscia.
Te wszystkie poszukiwania to byl raczej wywiad srodowiskowy. Jak lepiej mozna taki przeprowadzic, jesli nie od srodka? :) Wyglada na to, ze w moim przypadku nie bylo poczatku; zawsze bylam autentyczna poganka :lol:


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: sobota, 12 stycznia 2008, 17:52 
Offline
Rozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 6 października 2007, 19:29
Posty: 92
Lokalizacja: ze snu
Ciężko mi powiedzieć jak to się rozpoczęło ale dosyć wcześnie. Już w dzieciństwie nazywano mnie wiedźmą. Uwielbiałam spacery po lesie, kolekcjonowałam książki na ten temat, "klamoty". Ciekawość rozwinęła się gdy miałam dostęp do internetu. Dotychczas to wszystko nie miało u mnie określonej nazwy.
Dopiero potem rozpoznałam w tym pogaństwo, praktyki magiczne, zalążki wicca(choć nadal wiem że posiadam okropnie mało wiedzy i jestem że tak powiem "podstawowa"). Mimo to z chęcią to rozwijam i czerpię wiedzę słuchając innych. Sprawia mi to wielką przyjemność.
Mówię niezbyt konkretnie ale ciężki mi to w jakikolwiek profesjonalny sposób wyrazić wraz z wszystkimi naukowymi stwierdzeniami. To się po prostu odczuwa :)
Przyznam "Blair Witch Project" oglądałam jak i "Czarownice z Salem" czy też super niepokonane "czarownice" ze "Szkoły Czarownic" jednak mimo wszystko czułam ze chyba nie tak powinno to wyglądać.
Obecnie zajmuje się głównie interpretacją moich snów oraz zdobywaniem wiedzy.

_________________
Słychać szepty Błękitnego Nieba. Ziemia śpiewa...


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: niedziela, 13 stycznia 2008, 11:30 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): środa, 12 września 2007, 20:43
Posty: 156
Lokalizacja: Łuków
u mnie zaczęło się w sumie od czytania ukradkiem u babci starych "Wróżek" i mniej więcej w tym samym czasie dowiedziałam się, że mam w rodzinie (dalszej bo dalszej, ale) szeptuchę i próbowałam się dowiedzieć co to :). Miałam wtedy jakieś 10 lat :). Potem na trochę temat został zapomniany na rzecz buddyzmu i depresji ;P Potem temat sam wypełzł na wierch przy okazji czytania leksykonu Sapka i natknięciu się w "Zwierciadle" na artykuł o wicca... no i poszło :)

_________________
Things which are gone in the morning:
confidence, women, true stories, kisses...


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: niedziela, 13 stycznia 2008, 18:35 
Offline
Arcyrozmowny

Dołączył(a): czwartek, 13 września 2007, 14:05
Posty: 490
Lokalizacja: Poznań (powiedzmy ;))
Ja kiedyś szukałam czegoś o magii... bo próbowałam napisać własny system LARPowy XD systemu się do dziś stworzyć nie udało, ale...

Wprowadziłam "magia" do Google i znalazłam stronę, gdzie było: coś o Wicca, coś o dziadku Antonie, coś o papciu Aleisterze i coś o chaosie... ot, zbieranina taka pogrupowana w cztery działy. Poczytała ja, poczytała, stwierdziła, że mądre to nawet i się w powietrzu czasem taką czy inną energię czuje... i zapomniała.

Jakiś czas później rozmawiałam na czacie z psiapsiółką Rotterdam obecnie zamieszkującą (całusy dla KociaQa, jeśli tu kiedy zajrzy) i coś temat na religie zszedł, bo tak wyszło. Ja jej mówię, że do kościoła przestałam chodzić i do spowiedzi, bo jakoś mi coś nie tego, a ona mi, że ona jest wiccanką. Wypytałam ją więc od góry do dołu z czym to się je, odkurzyłam stronkę ze zbieraniną w czterech działach i siedziałam przy komputerze nieprzyzwoicie długo.

Następnego wieczora byłam już obeznana ze stronami Enenny, 3Jane, Belle oraz kilkoma innymi, w większości plagiatami w/w. Akcje pogaństwa szły w górę, chrześcijaństwa - w dół. Gdzieś po pół roku nieustannego zaspakajania głodu wiedzy nastąpiło przecięcie się wykresu akcji i tu był punkt krytyczny. Przyznaję się z zawstydzeniem do neofityzmu :oops: nazywania się "wiccanką" :oops: próbą stworzenia "kowenu" :oops: i nawracania świata... :oops:
Dzięki Bogom nie trwało to dłużej niż 1,5 miesiąca.

Teraz się uczę... w tempie mniej szaleńczym, bo trzeba myśleć nad tym, czego się uczy... no a poza nauką myślę. Trochę eksperymentuję, a trochę rozmawiam do tego. Może kiedyś będę dostatecznie bogata, żeby latać na Wyspy i tam się uczyć.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 14 stycznia 2008, 15:42 
Nie trzeba byc bogatym zeby dostac sie na wyspy. Jak chcialam zostac wtajemniczona mieszkalam akurat w Wolimierskiej komunie, nie zarabialam ani grosza a ze postanowilam zyc poza znienawidzonych systemem, socialnego zadnego tez nie dostawalam. Nie mialam grosza przy duszy a ze pieniadz byl wtedy ucielesnieniem wszystkeigo zlego nawet sie z tego cieszylam. Do Norwegii na swoja inicjacje pojechalam stopem, potem do Niemiec lub do Anglii na rutualy tez jezdzilam stopem. Bogini opiekowala sie mna wspaniale - kierowcy stawiali mi obiady i nie chcieli nic w zamian, kilka razy wyladowalam na fajnych party a na promie jak jechalam z kierowcami tirow wpisywali mnie jako drugiego kierowce i mialam nawet kabine za darmo. Czulam ze swiat lezy u moich stop.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 14 stycznia 2008, 17:21 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 11 września 2007, 21:13
Posty: 382
Lokalizacja: Warszawa
Moja ścieżka ku Wicca zaczęła się w Kazachstanie. Byłem tam, w skutek dziwnych zbiegów okoliczności, świadkiem kilku niezwykłych rytuałów, prawdopodobnie pogańskich, które zrobiły na mnie takie wrażenie, że zdecydowałem się jakiś czas po powrocie do Polski sprawdzić, czy istnieją jacyś praktykujący Poganie w naszym kręgu kulturowym. W między czasie przeczytałem „Mgły Avalonu” Marion Zimmer Bradley, która to w „Podziękowaniach” wspominała o neopoganach, Starhawk i "gardneryjskim kulcie Wicca". Wklepałem te hasła w Google i natrafiłem na strony Enenny i 3Jane. Zapisałem się na listy dyskusyjne wicca-pl i, oczywiście, Wicca ABC. Od razu wiedziałem, że chce być Wiccaninem. Brzmi to strasznie, ale to, niestety prawda. Za radą Enenny starałem się czytać o innych ścieżkach pogańskich, ale te lektury utwierdzały mnie tylko w moim pierwotnym przekonaniu. W między czasie Enenna została inicjowana czym unaoczniła mi, że można połączyć mieszkanie w Polsce wraz z nauką w kowenie gdzieś w Anglii. Potem rozpocząłem dość żmudne, w moim przypadku, poszukiwania kowenu. W miedzy czasie czytałem sprowadzane z zagranicy książki o Wicca i praktykowałem stworzone przez siebie rytuały. W końcu znalazłem dokładnie taki kowen jakiego szukałem. Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu zostałem zaakceptowany przez Arcykapłankę i Arcykapłana i niedługo później inicjowany. Ot, w ogromnym skrócie, moja historia.

Pozdrawiam,
Accolon.


Ostatnio edytowano poniedziałek, 14 stycznia 2008, 18:17 przez Jelonek, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 14 stycznia 2008, 17:54 
Co do połączenia mieszkania w Polsce i nauki zagranicą, to cała nasza trojka ma takie doświadczenie, różnej długości. Na tym etapie, na którym jestem, taka nauka na odległość wydaje mi się rozwiązaniem ostatecznym i niepolecanym. Oczywiście, był to mój wybór. Z czasem jednak zaczęłam zaczynać złe strony tego wyboru.

Nie wiem, czy jest sens o tym pisać, bo entuzjasty nikt nie przekona i do mnie samej też nic nie trafiało na początku. Pomysł z dojazdem był moim pomysłem.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 14 stycznia 2008, 18:12 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 11 września 2007, 21:13
Posty: 382
Lokalizacja: Warszawa
Enenna napisał(a):
Co do połączenia mieszkania w Polsce i nauki zagranicą, to cała nasza trojka ma takie doświadczenie, różnej długości. Na tym etapie, na którym jestem, taka nauka na odległość wydaje mi się rozwiązaniem ostatecznym i niepolecanym. Oczywiście, był to mój wybór. Z czasem jednak zaczęłam zaczynać złe strony tego wyboru.

Nie wiem, czy jest sens o tym pisać, bo entuzjasty nikt nie przekona i do mnie samej też nic nie trafiało na początku. Pomysł z dojazdem był moim pomysłem.


Pytanie brzmi: czy któreś z nas miało wogóle jakiś wybór przy zupełnym braku Wiccan w Polsce? Nauka za granicą to też nie jest sposób w jaki chciał bym się uczyć. Ale uważałem, że lepiej coś w końcu zrobić niż siedzieć z założonymi rękoma.
Zresztą nawet jak w Polsce założone zostaną koweny i tak będę zachęcał ludzi do wyjazdu. Lepiej znaleźć grupę do której się naprawdę pasuje niż męczyć się w kowenie, który z jakiś powodów nie do końca nam odpowiada.

Pozdrawiam,
Accolon.


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 14 stycznia 2008, 18:17 
To zachęcaj ludzi do wyjazdu na dłuższy czas.

Co do mnie, miałam wybór: zostać w Anglii i uczyć się albo wrócić do Polski i dojeżdżać. Wolałam mieszkać w Polsce niż w Anglii.

Mam nadzieję, że oferta lokalnych kowenów nie jest / nie będzie taka, że chętnym pozostaje tylko wyjazd zagranicę.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 14 stycznia 2008, 18:28 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 11 września 2007, 21:13
Posty: 382
Lokalizacja: Warszawa
Enenna napisał(a):
Mam nadzieję, że oferta lokalnych kowenów nie jest / nie będzie taka, że chętnym pozostaje tylko wyjazd zagranicę.


W żaden sposób nie mam zamiaru dyskredytować mojego na razie wysoce hipotetycznego kowenu. Nie chodziło mi wogóle o jakość nauk przekazywanych przez kowen - raczej o zwykłe relacje międzyludzkie, które różnie się układają i mogą naukę w kowenie uczynić bardzo trudną. Chodziło mi też, że koweny wiccańskie bardzo różnią się od siebie - warto odnaleźć ten, do którego będziemy pasowali pod względem etycznym, filozoficznym, światopoglądowym. Warto wiedzieć, że ma się wybór i powinno się z niego korzystać, nie kierując się koniecznie kryterium, że coś jest dostępne tutaj, w Polsce. Jeśli z jakiś powodów nie pasują Ci lokalne koweny, nie oznacza to, że Wicca nie jest dla Ciebie. Oznacza to, że powinieneś szukać gdzieś dalej.

Pozdrawiam,
Accolon.


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 14 stycznia 2008, 20:54 
Offline
Arcyrozmowny

Dołączył(a): czwartek, 13 września 2007, 14:05
Posty: 490
Lokalizacja: Poznań (powiedzmy ;))
agni napisał(a):
Nie trzeba byc bogatym zeby dostac sie na wyspy.

Żeby się DOSTAĆ - nie.
Żeby się tam uczyć, a mieszkać tu - to co innego. Mam jeszcze studia do skończenia i słodki ciężar ukochanego. Oboje pracy szukać będziemy raczej na zachodzie (może na Wyspach, a może w Niemczech) - może wtedy się uda. Na razie jestem w takiej sytuacji, że "tanie linie", czy nawet wyjazd do Warszawy na weekend są dla mnie wydatkami nieosiągalnymi (czym mogę choć trochę usprawiedliwić moją nieobecność na warszawskich szkoleniach i zjazdach).


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 15 stycznia 2008, 02:37 
Wierze ze kogo bogowie wybrali na wiccanina ten predzej czy pozniej takowym sie stanie. Czy bedzie jezdzic za granice czy nie, bedzie pod opieka bogini i otrzyma pomoc kiedy takowa bedzie potrzebna. Studia skonczyc wazna rzecz, jesli potem bedziecie chcieli wyjechac, wystarczy zaufac bogini, ona was poprowadzi.

Tak jak Enenna i Accolon, ja nie milam wyboru bo 13 lat temu w Polsce nie slyszalam o Wicca, dopoki nie wyjechalam do Irlandii. Tam, bedac na stypendium na universytecie wzielam udzial w wykladzie i warsztacie na temat Wicca. No i przepadlam ..i jednoczesnie odnalazlam sie - zalezy jak na to patrzec. Przedtem naiwnie wydawalo mi sie ze z tymi swoimi czarami jestem jedna jedyna (bo przeciez czarownice dawno wymarly). Najpierw myslalam zeby zostac w Irlandii i wstapic do Fellowship of Isis prowadzonego przez Olivie Roberts bo egipska religia od dziecka mnie fascynowa ale w drodze powrotnej zajzalam do kolezanki w Niemczech i przy kominku z wielkim entuzjazmem opowiadalam jej o nowym odkryciu. Sluchala, kiwala glowa a na koniec oswiadczyla ze jest kaplanka 3 stopnia, zna Alexa, Vivianne itp. Stamtad droga do Wicci byla krotka. Bylam wtedy nieskonczenie szalona wiec zucilam studia zeby calkowicie oddac sie nowej pasji. Zeby byc blizej matki natury i Niemiec zamieszkalam w Miedzyplanetarnym Krolestwie Sztuki w Wolimierzu. Bylam wolna zeby podrozowac. Nigdy w zyciu nie mialam takiej pewnosci ze moja droga kieruje sila wyzsza ze dzieje sie dokladnie to co ma sie dziac.

Bardzo duzo ludzi podrozuje zeby uczyc sie Wicca i to na dluzsze odleglosci niz ta miedzy Anglia i Polska. Do naszego covenu incjowalismy dziewczyne z Poludniowej Afryki. W ksiazce Vivianne znalazla informacje na temat Wicca Study Group w Londynie. Wydala wszystkie oszczednosci na bilet i znajac jedna osobe w Londynie przyleciala 'w ciemno' zeby wziac udzial w kursie. Wyladowala rano, tego samego dnia znalazla prace w pubie, pokoj nad pubem a wieczorem byla juz na warsztatach. A w tym roku to ona bedzie prowadzic, oczywiscie za zgoda Vivianne, londynskie Wicca Study Group.

Chyba troche sie to pokrywa z moja wypowiedzia w topiku czy mozna dostac inicjacje w Polsce czy cos w tym rodzaju - zaczynam sie powtarzac, przepraszam.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 15 stycznia 2008, 03:09 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 11 września 2007, 21:13
Posty: 382
Lokalizacja: Warszawa
agni napisał(a):
Bylam wtedy nieskonczenie szalona wiec zucilam studia zeby calkowicie oddac sie nowej pasji.

Doskonale Ciebie rozumiem. Dla mnie Wicca, jest największą pasją mojego życia. Właściwie jest moim całym życiem. Mój entuzjazm przeraził już wielu, wielu zniesmaczył, wielu natomiast twierdziło, że mi on z czasem przejdzie. Tak się jednak nie dzieje. Wręcz przeciwnie. Dlatego doskonale rozumiem Twoje "szaleństwa". Chęć nauki Wicca sprowokowała mnie do kilku podobnych. ;)

Pozdrawiam,
Accolon.


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 15 stycznia 2008, 05:04 
agni napisał(a):
Chyba troche sie to pokrywa z moja wypowiedzia w topiku czy mozna dostac inicjacje w Polsce czy cos w tym rodzaju - zaczynam sie powtarzac, przepraszam.


Nie, nie powtarzasz się, bo podajesz fajne przykłady. Za każdym razem coś nowego. A jak mówi łacińska maksyma "Verba docent exempla trahunt"*).

Te opowiesci pokazują jak różne i ciekawe bywaja drogi dochodzenia do własnego wnetrza. Pokazują też, że wbrew obiegowej opinii odrobina "szaleństwa" może wiele ułatwić. Tzw. "twarde stąpanie po ziemi" jest drogą, która przeszło juz wielu i prowadzi do celu, do którego wielu podąża, czyli najczęściej do nikąd. :twisted:

*) Słowa uczą, przykłady pociagają


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Moje pogańskie poczatki
PostNapisane: środa, 16 stycznia 2008, 15:51 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 4 października 2007, 10:30
Posty: 629
Lokalizacja: Wilkowo
W moim przypadku (tak w wielkim skrocie), po oficjalnym odcieciu sie od chrzescijanskich elementow w moim zyciu, ksztaltowalem swoj swiatopoglad sklaniajac sie ku agnostycyzmowi... Majac ten swiatopoglad juz zgrubsza uksztalotowany okazalalo sie, ze niemal w calosci pokrywa sie on ztym co okreslamy Rodzimowierstwem. Tak wiec mozna powiedziec ze rodzimowierca sie albo jest albo nie - pozostaje tylko kwestia, kiedy to sobie uswiadomimy ;)


Ostatnio edytowano środa, 16 stycznia 2008, 15:55 przez Rork, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 16 stycznia 2008, 15:54 
Offline
Szpieg jezuitów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 6 września 2007, 15:15
Posty: 1883
Lokalizacja: Piaseczno k. Warszawy
Rork, moglbys rozwinac? Za wikipedia:
Cytuj:
Agnostycyzm religijny to pogląd religijny, który twierdzi, że nie wiadomo czy Bóg jest i w związku z tym jest to kwestia wiary, a nie poznania. Agnostycyzm religijny odrzuca wszystkie treści religijne, zawarte w tradycji i świętych księgach uważając, że ich wartość poznawcza jest zbliżona do legend. Agnostycyzm jednak nie zakłada, że nie jest możliwe sprawdzenie, czy Bóg istnieje. Zakłada natomiast, że aby coś zbadać, trzeba mieć ścisłą definicję tego, co się bada - dopiero wtedy możliwe jest stworzenie odpowiedniej metody i przyrządu badawczego. Ponieważ jednak wg agnostyków nikt nie jest w stanie jednoznacznie zdefiniować Boga, odrzucając definicje w innych religiach, agnostycy rezygnują z rozważań nad Bogiem, nie mając możliwości opracowania metody i przyrządu badawczego.


Nie bardzo widze tu jakies nawiazania akurat do rodzimowierstwa. Do religii w ogole jak najbardziej (chociaz tez pewnie nie do wszystkich), ale dlaczego akurat rodzimowierstwo? Jak ktos uwaza, ze bog moze istniec, gdyz nie ma jak tego obalic, ani potwierdzic to od razu jest czcicielem Peruna?

_________________
- Wołanie kotów - odparł, jakby zdradzał jej wielką tajemnicę - to zwykle niezbyt produktywna czynność.


Ostatnio edytowano środa, 16 stycznia 2008, 15:57 przez Hajdamaka, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 16 stycznia 2008, 15:56 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 4 października 2007, 10:30
Posty: 629
Lokalizacja: Wilkowo
Hajdamaka napisał(a):
Rork, moglbys rozwinac?


Ale cos konkretnie?


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: niedziela, 27 kwietnia 2008, 10:13 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 13 marca 2008, 17:29
Posty: 1133
Lokalizacja: Z Łysych Gór
Chrześcijaństwo zawsze wydawało mi się sztuczne, nienaturalne, do tego nudne. Z czasem dostrzegłem pokłady niekonsekwencji w warstwie fabularnej i hipokryzji w warstwie stosowanej. W efekcie wyrzucano mnie regularnie z nauki religii, już w podstawówce przestałem na nią chodzić. Jednocześnie otaczały mnie ślady, pozostałości czegoś innego, bardziej starego, pierwotnego. Dostrzegałem je wszędzie.
Wśród zachowań – pukanie w niemalowane drzewo, magia liczb, wyraźnie pogański charakter większości świąt kościelnych, znaki rysowane kredą czy przybijane do drzwi...
W literaturze – nie tylko Mickiewiczowskie Dziady bo nawet u tego autora np. „chodzi Baj po ścianie”…
Nawet kościół katolicki budował kościoły orientowane by modlić się do wschodzącego słońca, Bóg i Jezus przestali się wręcz liczyć przy emanacji Bogini – Marii, a politeizm w tym wyznaniu to nie tylko rzesza półbogów -tysiące świętych, ale również różne wcielenia np. Maria od ziół, Maria matka Boga, inne Marie, i hierarchicznego panteonu -czczeni, błogosławieni, święci, anioły, archanioły, prorocy, święta rodzina, Bóg naczelny. W dół także – upadłe anioły w hieratycznej strukturze.
Do tego ślady dawnych norm moralnych powiązanych z nakazami umocnionymi religią jako wskazówką od Bogów, przejawiają się w obecnych zachowaniach, obecnym systemie etycznym.
Jeśli dodać do tego sakralne konstrukcje z przeszłości, a tych w okolicach mego zamieszkania pełno, nie pozostało mi nic innego jak wchłonąć otaczający mnie świat i odczuć moją do niego przynależność.
Gdy siedzę na górze otoczonej wałami kultowymi, w miejscu które jest tak mało znane, że prawie nikt tam nie dociera, czuję jego wielką moc. Widać następną górę z sakrum wyznaczonym olbrzymimi wałami i inne święte góry. Wtedy wiem, że to nie tylko ta góra ale cała kraina jest przesycona dawną mocą a późniejsza religia to naskórek. Czasami grubszy, czasami cieńszy, mniej lub bardziej elastyczny. Nie stanowiący jednak istoty duchowego życia. Stosunki Bóg – człowiek, człowiek Bóg, pozostały jak za dawnych lat. Strefa sakrum i profanum jest inaczej wyznaczona niż chciałby Krk. Moralność, nawet wśród księży, przypomina tę dawną a nie sztuczne nakazy z Azji Mniejszej.
Myślę, że będąc poganinem jestem uczciwszy. I chyba zawsze nim byłem. Teraz mocniej to podkreślam rytuałem, delikatną edukacją otoczenia. Jedyny dysonans to nietolerancyjne, mało elastyczne otoczenie. Jednak i to mi przypomina o czasach gdy na wiecach osiągano jednomyślność, z braku innych argumentów, tłukąc oponentów kijami. Ciekawe kto by wygrał w parlamencie? Ja bym się przyłączył z ochotą ;-)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: niedziela, 27 kwietnia 2008, 12:17 
A ja mam wątpliwości, czy pogaństwo, o którym pisze Poświst jakoby żyjące wśród ludu, jest rzeczywiście pogaństwem.
Tytułem eksperymentu - gdyby nagle ludzie przestali wierzyć w Jezusa, czy wróciliby do dawnych wierzeń? Moim zdaniem nie. Katolicyzm jest eklektyczny w warstwie obrzędowej i czerpał pełnymi garściami z dawnych kultów, ale głownie w warstwie obrzędowej. Warstwa teologiczna jest chrześcijańska w tym sensie, ze wypracowana przez chrześcijan nawet jeśli nawiązuje do wcześniejszych wierzeń.

Uważam, że pozbawienie ludzi katolickiej warstwy teologicznej nie spowodowałby powrotu do dawnych wierzeń lecz raczej załamanie wiary, chaos.

Zgadzam się natomiast, że katolicyzm z dogmatem o trójcy, z kultem Matki Boskiej, kultem świętych zawiera w sobie elementy politeizmu i w "sprzyjających" okolicznościach mógłby wykształcić religie politeistyczną. Ale w żadnym wypadku nie byłby to powrót do stanu sprzed chrystianizacji.

Poświst, co masz na myśli mówiąc o "pogańskiej" moralności. Nie sądzę, żeby była jedna moralność, którą można nazwać pogańską. Nie sądzę też, że moralność ludowa z Twoich stron jest taka sama jak moralność mieszkańców tej ziemi przed przyjęciem chrześcijaństwa. Jeśli już, o może być jakąś wypadkową, mocno uzasadnianą ludowo-katolicką teologią.

Byłbym też ostrożny nazywając moralność głoszoną przez KRK sztuczną moralnością z Azji Mniejszej. Moralność jest czymś żywym. Jeśli ktoś zafascynowany dekalogiem postanawia żyć w zgodzie z tymi nakazami, przyjmuje je za swoje, w takim wypadku nie można mówić, ze ta moralność jest sztuczna.

Poza tym, idee maja to do siebie, że się szerzą przekraczając granice terytoriów, ludów i ras.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 28 kwietnia 2008, 18:47 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 8 lutego 2008, 23:42
Posty: 291
Lokalizacja: Gdańsk
Hmmm... Wspomniałam o moich początkach w Powitaniach. Tutaj może wyjaśnię to szerzej. :) Teoretycznie zaczęło się w dzieciństwie. Zafascynowanie opowieściami o ziołach zmarłej babci i "dziwna" przyszywana ciotka, której biblioteczka była naprawdę fascynująca (gwiazdy, piegi, linie i cała gama metod wróżbiarstwa). W powitaniach przywoływałam jej opowieści o "przywoływaniu wiatru", czy książkach, których nie wolno mi było czytać, bo ciocia uważała, że mogą mieć zły wpływ na psychikę dziecka. To było ziarnko zainteresowania, które powoli zaczęło we mnie kiełkować.

Jak pisałam w tematach dotyczących chrześcijaństwa - nigdy tam nie pasowałam. Początkowo nie podobało mi się negowanie świąt pogańskich, które zakryto chrześcijańskimi. Potem doszły dogmaty i nauki, z którymi się spierałam. A później, choć to może wydawać się nieadekwatne znalazłam strony o aurach, podróżach astralnych, mocy drzew, zielarstwa, telekinezie i telepatii. To wtedy, gdy moja "świadomość" się rozbudziła, zaczęto na mnie wołać "czarownica". Bo miałam swoją skałkę do medytacji (pomysł zaczerpnięty z książek Goodkinda, a jakże, w końcu byłam tylko nieznośną małolatą), kiedy byłam zła w domu nie wychodziły ciasta, a kiedy zaganiano mnie do pracy w ogródku wbrew mojej woli, to nagle nadciągała solidna burza zakończona długą ulewą. Oczywiście to były tylko zbiegi okoliczności, albo tak na początku myślałam, ale "motyw" już się utrwalił i teraz w całej rodzinie jestem znana z takich wyskoków (jak m.in. to, że szklanka pękła na suszarce, sama z siebie, gdy dostałam jedynkę w szkole :D do dziś pamiętam ile było śmiechu z tego przypadku, bo to oczywiście był przypadek, bo na wszystko da się znaleźć tego typu wytłumaczenie, gdy się chce, a moja rodzina zawsze znajdowała). ;)

Jako, że nie wiedziałam skąd czerpać wiedzę, by wytłumaczyć to, co mnie trapiło musiałam, moim zwyczajem, posmakować wszystkiego, liznąć, albo chociaż powąchać. Porzuciłam więc w/w strony na rzecz rozmyślań o buddyzmie i innych religiach, bo dostęp do informacji o nich był łatwy. Potem trafiłam na kilka stron o wicca. O dziwo, początkowo nie traktowałam tego poważnie. Znaczy, nie uważałam tego za żart, czy jakiś "kolejny chory wymysł znudzonej ludzkości", tylko informacje były na tyle oględne i ogólne, że trudno mi było uzmysłowić sobie, że coś takiego istnieje naprawdę, że coś tak cudownego i fascynującego może być częścią mojego życia. Czułam, że energia, o której tyle czytałam naprawdę coś znaczy, to nie tylko mój wymysł i coś w tym wszystkim musi być. Przede wszystkim, chciałam, żeby było, żeby wicca mogła być moim "sposobem na życie". Ale w ograniczonej przez chrześcijaństwo rodzinie było ciężko o poszerzanie horyzontów (co innego zdrowe zainteresowanie innymi religiami, a co innego - w ich mniemaniu - przeciwieństwo chrześcijaństwa). No i wtedy pojechałam do Anglii. I serce zaczęło we mnie szybciej bić. ;)
I tak to wszystko się zaczęło... :)

Pozdrawiam,
Yuriko

_________________
"Many people hear voices when no-one is there. Some of them are called mad and are shut up in rooms where they stare at the walls all day. Others are called writers and they do pretty much the same thing" x.x ^^


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 28 kwietnia 2008, 21:29 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 13 marca 2008, 17:29
Posty: 1133
Lokalizacja: Z Łysych Gór
rawimir napisał(a):
A ja mam wątpliwości, czy pogaństwo, o którym pisze Poświst jakoby żyjące wśród ludu, jest rzeczywiście pogaństwem.
Nie jest. To raczej ślad po nim w warstwie obrzędowej, w rytuale. Tak archaicznym, że nie jest nawet uświadamiane jako rytuał i mówi się o nim przesąd.
rawimir napisał(a):
Tytułem eksperymentu - gdyby nagle ludzie przestali wierzyć w Jezusa, czy wróciliby do dawnych wierzeń?
Tego nie wiem, ale podobnie jak Ty nie sądzę. Dokładnie do dawnych wierzeń pewnie nie. Nie wchodzi się dwa razy do tej samej wody. Jednak można wejść ponownie do tej samej rzeki. Stąd pewnie rejestracja Asartu w Islandii jako religii o statusie równym chrześcijaństwu. Gdyby nagle zniknęło chrześcijaństwo pozostałaby stara warstwa obrzędowa (bo i tak istnieje). Dla niej odtworzono by część znaczeń, część znaczeń nadano by nowych, nie istniejących wcześniej. Ta sama rzeka, inna woda.
rawimir napisał(a):
Poświst, co masz na myśli mówiąc o "pogańskiej" moralności.
Nie sądzę, żeby była jedna moralność, którą można nazwać pogańską. Nie sądzę też, że moralność ludowa z Twoich stron jest taka sama jak moralność mieszkańców tej ziemi przed przyjęciem chrześcijaństwa.
Pewne aksjomaty chrześcijaństwa całkowicie nie przyjęły się mimo głoszenia ich u nas od 1000 lat. Na przykład groźba wiecznego cierpienia za cudze grzechy (grzech pierworodny) jest tak abstrakcyjna, że podczas badań respondenci uznają chrzest za zwyczaj, za przyjęcie w szeregi chrześcijan, za rytuał w znaczenie którego nie wnikają. Do głowy im nie przychodzi, że to ratunek przed wiekuistym cierpieniem. Dzieci uważa się za niewinne i czyste bez względu na chrzest. Grzech Adama i Ewy to ich grzech i ich sprawa.
Tzw. "czystość" przedmałżeńska to już w ogóle przekręt.
Konieczność uczestnictwa we mszy - wyniki badań kościelnych dot. uczestnictwa we mszy utajniono (nie opublikowano mimo szumnych zapowiedzi). Raz, bo księża nagminnie zawyżali statystyki chcąc by ich parafia wyglądał nieco lepiej (też ciekawa moralność ;-) , dwa mężczyźni nawet jak przychodzili na mszę to zazwyczaj stali przed kościołem. Najważniejszy obrzęd obcowania z Bogiem jest całkowicie lekceważony przez większość niby chrześcijan.

Słusznie zauważasz, że jednak moralność w społeczności musi istnieć i istnieje. Ale jaki ma punkt odniesienia? Chrześcijański? Jeśli społeczność w stosunku do najważniejszych "prawd" chrześcijaństwa ma stosunek lekceważący to zapewne respektuje moralność nie stamtąd rodem ale taką jaka obowiązuje na danym terenie od wieków, oczywiście ewoluując. To czy jesteś ochrzczony
coraz mniej ludzi interesuje. Czy jesteś odszczepieńcem od panujących obyczajów, owszem interesuje. Możesz żyć na kocią łapę (sakramenty! to od sakrum ;-) ) ale nie wolno ci zdradzać lokalnej społeczności np "zakablować".
Prof. Karol Modzelewski w "Barbarzyńska Europa" daje dziesiątki takich przykładów. Od Anglii (np system ławników orzekających o winie a sędzia orzeka jedynie wysokość kary) do niby chrześcijańskich świąt. Od ludowych obyczajów do norm moralnych kształtujących prawo (np możliwość odmowy zeznań jeśli sprawa dotyczy bliskiej rodziny).
Temat rzeka. A Modzelewski przefajny.

Nie twierdziłem, że tli się w ludzie pogaństwo. Pisałem o odczuciu, że otacza mnie stara warstwa obrzędowa, rytualna, przedchrześcijańska. Nieuświadamiana jako pozostałość religii, i tak jak piszesz, należąca już do folkloru. Gdyby chrześcijaństwo było spójnym systemem może nie zwróciłbym na to uwagi. Jednak rozminięcie się idei z praktyką i to nawet wewnątrz struktur kościoła, czyli hipokryzja a dodatkowo olbrzymia ilość niekonsekwencji w jakoby świętej księdze zrujnowały szanse na zdobycie mego zaufania. W efekcie, zrażony, zwróciłem uwagę na to co kształtuje obyczaj, zachowanie, identyfikuje, a chrześcijaństwem nie jest.
rawimir napisał(a):
Byłbym też ostrożny nazywając moralność głoszoną przez KRK sztuczną moralnością z Azji Mniejszej. Moralność jest czymś żywym. Jeśli ktoś zafascynowany dekalogiem postanawia żyć w zgodzie z tymi nakazami, przyjmuje je za swoje, w takim wypadku nie można mówić, ze ta moralność jest sztuczna.
Oczywiście, że idee wędrują. Sztuczność moralności chrześcijańskiej, moim zdaniem, polega na tym, że deklaracje prawie całkowicie rozmijają się z praktyką. Po prostu ten system nie zaskoczył. Istnieje głównie w warstwie teatralnej a i tak najlepiej funkcjonuję te fragmenty, które zaadoptowały wcześniejsze obyczaje. Z datami świąt włącznie. Zapewne nie u wszystkich jest tak jak przedstawiam, można przytoczyć wiele przykładów olbrzymiego heroizmu chrzescijańskiego (np Kolbe). Na co dzień jednak kierujemy się nieco innym systemem niż dekalog (o reszcie nakazów i zakazów nie wspominając). A "nie zabijaj" nie jest patentem chrześcijan. Było znane wcześniej i uznawane później. I łamane przez innowierców i przez chrześcijan także.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: sobota, 3 maja 2008, 17:17 
Offline
Milczek

Dołączył(a): poniedziałek, 17 marca 2008, 16:37
Posty: 4
Lokalizacja: Olsztyn
Moja fascynacja pogaństwem zaczęła się w szkole średniej.Na lekcjach historii ale także języka polskiego przerabialiśmy wtedy dużo materiałów dotyczących antycznej literatury,sztuki oraz mitologii,przedewszystkim ze starożytnej Grecji.To było coś co mnie mocno pociągało i stanowiło przeciwwagę wobec bezsensownego odmawiania pacierzy,nakazanych przez moją babkę.Odkryłem drogę dającą prawdziwą światłość i radość życia,wolną od tego umartwiania się,materializmu,zakłamania tak charakterystycznego dla chrześcijaństwa a szczególnie katolicyzmu.Potem zaczęły dochodzić wątki ekologiczne oraz bunt przeciwko przegniłemu systemowi,panującemu w naszym kraju.Jeżeli chodzi o pogaństwo początkowo skłaniałem się ku religii starożytnej Hellady,później jednak wraz z coraz większą fascynacją kulturą i sztuką romańską skierowałem się ku religii starożytnego Rzymu i temu nurtowi pozostałem wierny.Zdaję sobie sprawę że jako Słowianin powinienem przedewszystkim oddawać cześć bogom słowiańskim ale jestem zbyt mocno związany z kulturą antyczną.Mimo tego w pełni szanuje bóstwa słowiańskie,germańskie oraz celtyckie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: niedziela, 4 maja 2008, 11:34 
ake napisał(a):
Jeżeli chodzi o pogaństwo początkowo skłaniałem się ku religii starożytnej Hellady,później jednak wraz z coraz większą fascynacją kulturą i sztuką romańską skierowałem się ku religii starożytnego Rzymu i temu nurtowi pozostałem wierny.


Zaciekawilo mnie to co napisales. Czytajac twojego posta zdalam sobie sprawe ze chociaz znam cale mnostwo pogan, w wiekszosci wiccan ale nie tylko, wsrod nich wlasciwie nikogo kto bylby wyznawal stazytna religie Rzymu. A przeciez w Anglii ktora byla przesz bardzo dlugi czas czescia imperium rzymskiego powinno jakos byc tej ich religii wiecej. A tak naprawde tpo jedyny przejaw rzymskosci w wicca to to ze zamiast Artemis mowimy Diana. Wyrd_O mowi ze to dlatego ze rzymianie nie narzucali swoich bogow ale adoptowali bogow innych lodow. Tak jak wiele przejeli od grekow i egipcjan tak i tutaj pojendali, porzenili swoich bogow z lokalnymi.

ake napisał(a):
Zdaję sobie sprawę że jako Słowianin powinienem przedewszystkim oddawać cześć bogom słowiańskim ale jestem zbyt mocno związany z kulturą antyczną.Mimo tego w pełni szanuje bóstwa słowiańskie,germańskie oraz celtyckie.


To chyba nie takie wazne jakim bogom oddajesz czesc. Dobrze zyc w zgodzie z lokalnymi bogami ale nie znaczy to ze nie mozna sie czuc bardziej zwiazanym z innymi. Szczegolnie w dzisiejszych czasach gdy swiat stal sie globalna wioska. Osobiscie jestem najbardziej zwiazana z religia starozytnego Egiptu. Moze dochodza tu do glosu doznania z poprzednich wcielen ktore sa silniejsze od tego gdzie mieszkam teraz. Na szczescie pomiedzy Anglia i Egiptem tez jest duzo powiazan - czasami mi sie wydaje ze jak archeolodzy przewozili starozytne artefakty z Egiptu do Anglii przewiezli tez i bogow i boginie. Choc mokro i zielono co ani troche nie przypomina Egiptu to jednak czasami czuje ze oni tu sa. A zanim sie przeprowadzilam do Anglii milam sen ze jechalam odwiedzic Egipska krolowa - do Szkocji???!!! No coz.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: niedziela, 4 maja 2008, 17:40 
Offline
Milczek

Dołączył(a): poniedziałek, 17 marca 2008, 16:37
Posty: 4
Lokalizacja: Olsztyn
Tak jak napisałaś starożytni Rzymianie swoją religię stworzyli wzorując się przedewszystkim na religii helleńskiej i staroegipskiej ale dodali też sporo bóstw swoich,choć już drugorzędnych.Greków darzę ogromną sympatią ale nazwy i kultura łacińska są mi bliższe.Jeżeli chodzi o bardzo słabą popularność religii antycznego Rzymu,uważam że jest to spowodowane tym,że religia ta była bardzo brutalnie tępiona po chrystianizacji Italii i w praktyce została zniszczona doszczętnie(1/3 dzisiejszych Włoch wchodziła wskład arcyponurego państwa papieskiego a tam za najmniejsze podejrzenie o jakąkolwiek "herezję" karano śmiercią).W dzisiejszych Włoszech następuje powoli odrodzenie w tym kierunku ale włoscy poganie odbudowywują tą tradycję w zasadzie od podstaw.Jak trafnie zauważyłaś rzymska religia antyczna ma wyznawców jedynie we Włoszech,stając się jednym z fundamentów włoskiego odrodzenia narodowego i duchowego,choć podejrzewam że są pojedyncze osoby takie jak ja,sympatyzujące z tym nurtem i nie będące Włochami.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: niedziela, 12 lipca 2009, 22:21 
"Pamiętaj kim byłeś, pamiętaj kim jesteś" - tymi słowami zwrócił się do mnie Thor, pewnego pamiętnego dnia.

Zostałem Asatru.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: niedziela, 12 lipca 2009, 22:58 
Offline
Arcyrozmowny

Dołączył(a): wtorek, 26 maja 2009, 20:28
Posty: 114
Lokalizacja: szczecin
Ja na przykład nigdy nie utorzsamiałem sie z żadną religią, i ogólnie na sprawy religijne byłem zamknięty raczej (pewnie wpływ mojej niechęci do KK), siedziałem tylko godzinami w lesie, czytałem, słuchałem Loreny i DM zbierałem własne skarby (głównie noze, poroża, pióra i takie tam), podpatrywałem jelenie i tworzyłem swoje własne obrzędy, rytuały i ołtarze, nie zdając sobie wogule sprawy co robie i w jakim celu.
W chwilach wolnych rysowałem i była to zawsze prawie ta sama twarz kobieca. Dopiero niedawno zdałem sobie sprawe że to była Bogini i mój jej wizerunek.... A powiedział mi o tym Rogaty Bóg który kroczył ze mna od zawsze, choc nie zdawałem sobie sprawy że to On. Teraz sie ucze, czytam i rozwijam.
Może to dziwnie zabrzmi ale od kiedy zacząłem poznawać czarowstwo i inne ścieżki pogańskie, czuje sie naprawde dużo lepiej, znalazłem swoją równowage i ona daje mi siłe. Wiele rzeczy które zarzuciłem w młodości powraca teraz do mnie a ja znajduje motywacje żeby sie nimi zająć i doskonalic dane mi przez bogów talenty ;) i jestem szczęśliwy bo chociaż wiem że przedemna długa droga to wiem tez że jest ona właśnie dla mnie, nie jestem na niej sam i nie latam bez celu jak głuchy nietoperz :))
Mam tylko nadzieje że moje szczęście przeniesie sie na moich bliskich.

_________________
"Ty myślisz, że są ludźmi tylko ludzie
Których ludźmi nazywać chce twój świat
Lecz jeśli pójdziesz tropem moich braci
Dowiesz się największych prawd, najświętszych prawd "


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: niedziela, 12 lipca 2009, 23:55 
Offline
Kapłanka Hathor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 8 września 2007, 22:33
Posty: 3271
Lokalizacja: lubelskie
Cytuj:
nie latam bez celu jak głuchy nietoperz

:lol: Nominuję tą wypowiedź na gryps dnia :lol:

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 32 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 2 [czas letni (DST)]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL