Rutilius napisał(a):
Innymi słowy: ostatecznie wszystko można sprowadzić do dwóch -trzech odpowiednio pojemnych bo ogólnych (synonim: ogólnikowych) albo złozonych pojęć, a te też ostatecznie do jednego, zwanego światem, naturą czy Absolutem. To oczwyiście na jakimś poziomie też prawda, ale dla mnie to jest równia pochyła, bo zaprzepaszzca wszystko, co ludzkość na tej drodze osiągnęła. No i "monoteizm u bram".
Ciesze sie ze nareszcie zgadzasz sie ze jednak mozna sprowadzic wszystko do jednosci. Dziekuje. Problem teraz lezy tylko w tym ze ty i ci ktorzy mysla tak samo jak ty widzicie tylko ekstremalne rozwiazania, mozna wierzyc albo w absolut albo w wielosc bogow. Ja ide zlotym srodkiem, widze i jedna i druga perspektywe. Te dwa podejscia wcale sie nie kloca, czasmi jedno jest bardziej przydatne niz drugie a czasami na odwrot. Tez jestem panteistka i politeistka, w tym samym sensie co Driada. Obawiam sie ze do monoteizmu prowadzi nie tyle myslenie takie jak moje czy Driady ale raczej dogmatyczne trzymanie sie jednego tylko ekstrimum. Widze niebezpieczenstwo zarowno przy sztywnym utrzymywaniu ze jest tylko jeden bog jak i (choc oczywiscie mniejsze) przy sztywnym utrzymywaniu ze jest ich wielu a nie ma jednego. Dla mnie zaprzeczeniem wszystkiego co ludzkosc osiagnela jest wlasnie ignorowanie tych wszystkich poziomow.
Rutilius napisał(a):
Zauważ, jednak, że ta pierwotność może być też "naleciałością" kulturową. Ludzie wówczas również postrzegali Bogów tak a nie inaczej (pierwotnie) bo mieli takie (i tylko takie) myślowe narzędzia postrzegania. Z tego, że coś jest pierwotniejsze wcale nie oznacza, że coś jest czystsze. Równie dobrze można "ewolucję Bogów" opisać jako proces oczyszczania przez rozwijającą się świadomość ludzi.
Alez oczywiscie ze to jak widzimy bogow zawsze bylo ksztaltowane przez nasza percepcje i nie bylo wolne od kulturowych nalecialosci. Ale im pierwotniejsza kultura tym bardziej powiazana jest z silami przyrody a nalecialosci mniej. Porownaj animizm i chrzescijanswto, ktore jest blizej matki natury? Z tego co pisales wczesniej wynika ze tez wierzysz ze wszystko istnieje i my to tylko odkrywamy. Czyli ze wszystko istnialo nawet jesli nasza ograniczona percepcja nie pozwalala nam tego zobaczyc. Nie mniej jednak juz wtedy bylo, bylo czescia tych pierwotnych sil przyrody. Cipierowtni bogowie ktorych czcze sa inni niz ci pierwotni bogowie ktorych czcili ludzie tysiace lat temu. Zgadzam sie ze ewolucja bogow jest wynikiem rozwijajacej sie swiadomosci ludzkiej i ich zroznicowania kulturowego, ja jednak jestem czarownica i widze cykle a nie tylko liniowosc. Mysle ze pelny rozwoj to jest wyjscie z jakiegos punktu nauczenie sie wielu rzeczy, zebranie doswiadczen, rozwiniecie swojej swiadomosci i powrot do zrodla kiedy sie jest juz bogatszym o wiedze i doswiadczenia i mozna to zrodlo lepiej zoruzmiec. Dla mnie poczatek i koniec sa tym samym. Mysle ze dobrze wrocic do zrodel. Rekonstrukcjionisci to robia, ja poprostu wracam do troche wczesniejszych zrodel. A zrodlo, wierze jest jedno. Nie znaczy to ze rezyguje ze wszystkiego co po drodze osiagnela i rozwinela ludzkosc (zarowno politeizmu jak i mysli mistycznej) i zapomne o moich walsnych doswiadczeniach i doswiadczeniach ludzkosci. Ja widze oczyszczanie na odwrot. Tak jak Asus opisal kiedy mowil ze im wyzej tym wszystko bardziej zdestylowane.
Rutilius napisał(a):
Kiedyś, z racji mniej rozwiniętych władz poznawczych mogli mieszać różnych Bogów i utożsamiac ich w jednej spotaci, dopiero doświadczenia i namysł pokoleń pozwoliły stwierdzić, że coś, co wydawało się np. jednym Rogatym, tak naprawdę stanowi wielość różnych Bogów. Po czym to można poznać? Choćby po tym, że często te różne aspekty wchodzą ze sobą w konflikt. Można wszystkie boginie wrzucić do jednego worka, ale Afrodyta często jest w konflikcie z Herą a czasem też Demeter.
Konflikt nie jest dla mnie zadna wykladnia. Ba, pojedynczy czlowiek moze byc w konflikcie z samym soba. Dajmy na to ze Rogatemu podporzadkowane sa wszystkie zwierzeta ale przeciez ciagle jedne jedza drugie, takie jest prawo natury. Czym jest konflikt? Konflikt jest wpisany w parwo natury i jakby znac wiekszy obraz to moze sie okazac ze konfliktu nie ma a wszystko jest tak jak byc powinno. Konflikt pojawia sie na nizszych poziomach. My widzimy konflitk bo my wartosciujemu. Sily przyrody sa wolne od wartosciowania. Prad jest sila neutralna. My go mozemy uzyc dla dobra, zeby na przyklad ogrzac jakies pomieszczenie albo w zlym celu, na przyklad posadzic kogos na krzesle elektrycznym. Moim zdaniem to my ustanawiamy co jest dobre a co zle, bogowie na tym wyzszym poziomie sa ponad to.
Rutilius napisał(a):
Oczywiście tą opowieść można i powinno się odczytywac symbolicznie a nie dosłownie, ale oprócz tego zawiera też inne proste przesłanie: siły boskie przejawiają się również pod postaciami zwierząt. Sądzę, że dla ludzi, którzy nie raz obserwowali konia w szale, albo dostojeństwo niektórych byków, było to oczywiste. .
Ojej, zgadzamy sie w czyms. Cos takiego! Juz dawno pisalam ze bogowie moga sie nam przejawiac pod roznymi postaciami. Caly czas o to wlasnie mi chodzi.
Rutilius napisał(a):
świat przedstawia mi się jako zmienny, płynny, pełen łącznia się i rozłączania elementów, miłości i wrogości, budowania i burzenia. Jak dla mnie proste stwierdzenie "jedności świata" jest zbyt statyczne i pozbawione życia. Dlatego zawsze panteizm oraz politeizm.
Dla mnie tez tak sie przedstawia. Jest jeden swiat ale jak rozny dlatego Bogini jest zmienna ale ta sama, daje zycie i odbiera, buduje i rujnuje, wszystko w tym samym swiecie. W jedosci ktora jest za razem roznorodnoscia nic nie jest statyczne i pozbawione zycia, to jest zycie.
Rutilius napisał(a):
Zeus nie musiał dać pojęcia władzy. Dał rzeczywistość władzy. Ludzie odkrywając konieczność władzy odkryli Zeusa.
Czyli ze przed odkryciem Zeusa nie bylo wladzy? A co z Egiptem ktorego historia jest duzo dluzsza, Mezopotamia, Babilonia, tysicami plemion lowiecko-zbieraczych ktore istnialy zanim wyksztalcila sie kultura grecka?
Rutilius napisał(a):
Obawiam się, że gdy ktoś zaczyna od syntezy, np. orzekając o każdej napotkanej Bogini - "A, to jest tylko aspekt prabogini", to tym samym uniemożliwia sobie analizę. I to jest własnie dla mnie najbardziej niebezpieczna "redukcja oglądu rzeczywistości".
Ulf napisał(a):
Dodatkowo patrzac na to z pozycji logiki filozoficznej - synteza za punkt wyjscia przyjmuje jakis niepodwazalny pewnik ( a czego mozemy byc pewni mowiac o naturze bogow? ) i usiluje w oparciu o niego objac calosc zagadnienia. Zas analiza jest rozlozeniem calosci na jej czesci skladowe i badaniem ich wspolzaleznosci - bez przyjmowania zadnych aksjomatow.
Jesli ktos uwaza ze to sie wzajemnie nie wyklucza, to rownie dobrze moze twierdzic ze czarne jest bialym, zlo jest dobrem i na odwrot. Niestety coraz czesciej potwierdza sie, ze wszelkirgo rodzaju relatywizm jest najwieksza zmora naszych czasow...
OK. Co prawda z logiki mialam piatke a szostek jeszcze wtedy nie bylo ale przyznam sie ze to bylo cale wieki temu i niewiele pamietam. Mam nadziej zewiec z enei napisze tutaj glupot. Nie rozumiem dlaczego uwazacie ze synteza i analiza sie wykluczaja nawzajem. Jesli analiza jest rozlozeniem czegos na czynniki pierwsze to wymaga jakiejs calosci ktora mozan rozlozyc czyli wymaga syntezy. Jelsi naliza jest badaniem wspolzaleznosci pomiedzy tymi cxzynnikami to moze sie okazac ze wspolzaleznosci wykaza ze jednak jest jednosc. Co za tym idzie analiza moze prowadzic do syntezy, synteza wymaga analizy. Dlaczego zakladacie ze Draida wyszla od syntezy. A moze to analiza doprowadzila ja do takich wnioskow.
Dla mnie analiza i synteza nie musza sie wykluczac, czarne moze byc biale a zlo moze byc dobrem. Akurat na toostanie moge przytoczyc wiele przykladow. Calkowity brak relatywizmy powoduje ze widzimy wszystko tylko poprzez swoja wlasna perspektywe a to prowadzi do nietolerancji. Tak, jestem relatywistka i zapewne jestem niebezpieczna.
Ulfie piszesz 'a czego mozemy byc pewni mowiac o naturze bogow' . Wlasnie o to mi chodzi bogowie w panteonach sa zrozumiali, sa jak ludzie, maja ludzki cechy, ludzki wyglad, ich natura jest znana. Dla mnie natura bogow nie jest do konca znana - ciagle pozostaja niezbadanym, glebszym bytem do ktorego mamy dostep na roznych poziomach w rozny sposob a sa i takie poziomy na ktore nie mamy wstepu i ktorych nigdy nie pojmiemy.