Amvaradel napisał(a):
1. Jak panteon - powiedzmy Słowian - może uchodzić za kompletny, skoro nie było w nim np. boga wulkanów? Nie przypominam też sobie, by w panteonie rzymskim byli bogowie dżungli (las czy gaj to co innego niż dżungla) czy pustyni itp. Mitologie były tworzone w konkretnych warunkach przyrodniczych i historycznych (ograniczonych zwykle do kawałka jakiegoś kontynentu), więc według mnie żadna z nich nie jest kompletna w tym sensie, że nie odzwierciedla całego współcześnie znanego nam świata.
Co do szczegółów, niech się wypowiedzą Słowianie. Generalnie wydaje mi się, że pojawia się tu i w pytaniu Asusa dość hmmm... toporne rozumienie dominium czy atrybutu, jako pewnego konkretnego wycinka sfery rzeczywistości zewnętrznej. Pod tym względem jako hellenista jestem w trochę lepszej sytuacji, gdyż theoilogia hellenistyczna, a właściwie pewne jej aspekty, była rozwijana właściwie nieprzerwania - w ramach astrologii. Sądzę, że "kompetencje" Bogów można porównać właśnie do "kompetencji" planetarnych - sa wielopoziomowe, jedynie najstarsze bóstwa, czy duszki da się zredukować do sił przyrody. Tymczasem obecnie - rozumiem, że ku rozpaczy wielu, i poniekąd to rozumiem - ludzkość od przyrody się uniezależnia, w związku z czym poszczególne panteony nawet na uniwersalności zyskują. Osobiście nigdy nie odczuwałem potrzeby Boga dżungli, przede wszystkim dlatego, że w okolicy dżungli nie egzystuję. Ale nie oznacza to, że byłoby to miejsce "puste". Innymi słowy kompletność panteonu polega również na tym, że oprócz fundamentu - grupy znanych z imienia i kompetencji Bogów i Bogiń przyjmuje się istnienie świata, którego z naszego okienka nie widać i przekonanie, że tam też są jacyś Bogowie czy nimfy albo inne istoty, panteon nie jest kompletny w sensie konkretnej i ostatecznej określoności - jest tu tez miejsce na to, co niedopowiedziane.
Amvaradel napisał(a):
2. Czy Ares współcześnie nie powinien używać raczej karabinu maszynowego albo, nie wiem, bomb niż włóczni? (Choć bomby, zwłaszcza atomowe, bardziej mi pasują do charakteru Jahwe niż Aresa) A może właśnie dokonała się już taka ewolucja, tylko ja jej nie zauważyłam, bo na wizerunkach bogów najczęściej pojawiają się ich atrybuty z początków cywilizacji. I dlaczego trzymamy się w swych wyobrażeniach tych atrybutów sprzed wieków, a nie uwzględniamy współczesnych?
Wydaje mi się, że gdzieś widziałem takie przedstawienia, choć niezbyt mi się podobały. Zasadniczo to kwestia raczej z dziedziny sztuki sakralnej niż theoilogii - gdyby były dobrze wykonane, nie miałbym nic przeciwko.
Amvaradel napisał(a):
3. Czy w jakimś innym panteonie oprócz hinduskiego, pojawia się koncepcja bogów, którzy jednocześnie są boginiami? (Mój ulubiony Sziwa czasami przedstawiany jest ze swoją partnerką boginią Parwati, a czasami oboje są jednym). Nie mówiąc o tym, że Wisznu czy Sziwa uchodzić mogą dla wyznawców za wszystkich bogów

Hermafrodyta, z małżeństwa Hermesa i Afrodyty. Jeśli generalnie chodzi ci o funkcjonowanie bogów ponad rzeczywistościa płci, to do pewnego stopnia można by czegoś "na kształt" doszukać się w biseksualnych zachowaniach niektórych z nich.
Amvaradel napisał(a):
Nota bene to mi się podoba w hinduizmie: jest w stanie wchłonąć i zintegrować wszystko np. Jezusa część Hindusów uznała po prostu za wcielenie Wisznu \ Kryszny.
Każdy politeizm to potrafi, ale - jak powtarzam, pozostaje kwestia proporcji. Pokaż mi panteon, który za jednym zamachem dokooptował więcej niż 2-3 Bogów. I zauważ, że zawsze był to proces powolny, dokonywany w kulturze jako takiej, a nie decyzja jednostki. Oczywiście można przywołać koncepcje Bachofena i mu podobnych (Graves), którzy twierdzą, że generalnie religia Greków powstała w rezultacie zmieszania dwóch religii - matriarchalnej i patriarchalnej, Bogowie z jednego panteonu poślubili Boginie z drugiego, - osobiście koncepcji mi bliska.