Słowiańskiej mitologii jako takiej nie uczy się też dlatego, że jest mało źródeł. Nie ma wielu "podań pisemnych", przynajmniej mi się tak zdaje, dlatego wspomina się o niej przy powstaniu państwa polskiego, czy początkach europy północnej, a na polskim wspomina się np. w "Dziadach". Mitologia grecka i rzymska to coś, co trwało znacznie dłużej niż mitologia słowiańska, coś co rozprzestrzeniało się po całej Europie w kolejnych podbojach, coś co ma wpływ na każdą dziedzinę życia. I to do dziś. Kultura słowiańska ma dużo mniejszy zasięg. Poza tym, że ożywa. I to może się nie podobać. Mówiąc o religii greków, czy rzymian, wiemy, że mówimy (przynajmniej w szkole i w teorii) o czymś wymarłym, o czymś, co było, zrobiło ślad i znikło. Oczywiście nadal mamy wizualne dowody, chociażby laska i wąż Asklepiosa dla aptek, ale nadal nauczanie o religii prasłowiańskiej, to jak nauczanie o świadkach Jehowy. Stąd pewnie wątpliwości.
Cytuj:
Miałoby się to odbywać na podobnych zasadach jak nauczanie innych religii. - Uczy się etyki. Dlaczego nie uczyć tradycji i religii słowiańskich?
Chciałam zauważyć, że etyki nie uczyło się nigdy za "mojego życia", chyba, że za czasów moich dziadków. Kiedy chodziłam do podstawówki przedmiot ten nazywał się "religia i etyka", ale na dobrą sprawę koleżanka innego wyznania nie miała osobnych lekcji. Później przedmiot ten figurował na świadectwie już jako "religia", ale nadal było to "chrześcijaństwo", a nawet w sumie "katolicyzm". W roku szkolnym 2007/2008 uznano, że religia ma się liczyć do średniej i ma być wprowadzona etyka dla tych, którzy nie chcieli brać udziału w "katolicyzmie". Niestety, nadal miałam do wyboru albo mieć ocenę w dół, albo chodzić na religię.
Jak najbardziej jednak popieram wprowadzanie "religioznawstwa", może nawet osobno religii prasłowiańskiej (chociaż uważam, że powinno to być "podpunktem" do religioznawstwa). Jednak nie wyobrażam sobie, by coś takiego miało miejsce w podstawówce. Oczywiście, może być religia(katolicyzm) i etyka osobno, ale więcej wierzeń wprowadziłoby tylko chaos w głowach dzieci. Pobudziłoby wyobraźnię, a wtedy wystarczy tylko czekać na żywe dowody zamieszania w ich psychice.
Tematy innych religii to coś, co dobrze wprowadzać stopniowo - np. zacząć od niewielu informacji w gimnazjum, by pozbyć się uprzedzeń, by "otworzyć oczy" i by nie powtarzały się sytuacje "uważajcie na neopogan, bo prowadzą do szatana". Pełen zakres edukacji w tym temacie byłby rozsądny, przynajmniej moim zdaniem, dopiero w szkołach średnich, gdzie uczniowie są w stanie odpowiadać za siebie i swoje postępowanie i ich czyny są świadome. Wtedy nikt nie mógłby mieć to nikogo o nic pretensji (chyba chodzi mi tu o rodziców i księży)
Pozdrawiam,
Yuriko