Pozwolę sobie poruszyć jeden wątek, który tu zaginął - mianowicie parapsychologii.
Neri napisał(a):
Tiaa, tylko sprobuj opisac cos z tych dziedzin i opublikowac nawet i w gazecie czy ksiazce wlasnym nakladem...
Znowu to typowe okult-ezo-parapsychologiczne panikarstwo. To dlatego właśnie nikt nie traktuje nas poważnie.
"Stosy wracają! Musisz mieć bardziej otwarty umysł! Zdelegalizują nas za książki o narkotykach!" - zastępują sensowną argumentację. Jak na ludzi, z których część nie boi się śmierci, inna część doznała jedności z Wszechrzeczą, a reszta co najmniej wierzy w mutacje stwierdzenia, że miłość cośtam cośtam - to dużo wśród nas płaczliwych, bełkoczących paranoików. Jeszcze jakiś powód do wyśmiewania jest potrzebny? Dla mnie nie.
Journal of Parapsychology to oficjalny publikator w temacie. Istnieje
Parapsychological Association, które było i może nadal jest częścią
American Association for the Advancement of Science.
Journal of Scientific Exploration, z mojego doświadczenia, publikuje teksty równie odjechane, co
JoP.
Charles Tart nadal publikuje.
Dean Radin jak najbardziej. Ostatnio
Darryl Bem opublikował masakrujący artykuł o skuteczności
wstecznego powtarzania materiału na wyniki w uprzednio napisanym teście.
Oczywiście, nie jest łatwo. Ale powiedzmy sobie wprost - "nasi" sobie zapracowali na to, że nie jest łatwo. I pracują nadal.
Odnosząc się do problemu oparcia współczesnych nauk przyrodniczych na dowodach i ścisłej empirii - zgadzam się, część rzeczy to czysta spekulacja i oczekiwanie na jakiekolwiek dane obserwacyjne, które potwierdzą to, co przewiduje jedna z ochnastu interpretacji zastosowanej matematyki. Nie zmienia to faktu, że jest istotna różnica co najmniej jakościowa pomiędzy uznaniem istnienia najmodniejszego ostatnio ducha - ciemnej materii czy ciemnej energii - a stwierdzeniem, że mechanika kwantowa dowodzi, że "Bóg jest Miłością". Że nie wspomnę o "dekonstruowaniu grawitacji", czy innych procederach, którym oddają się ludzie z kręgów okultnych albo na inne sposoby oderwanych od rzeczywistości. Przymusowa farmakoterapia naszym jedynym ratunkiem...
Co do matematyki, która "się trzyma": dopóki matematycy rozwiązują sobie słupki czy co tam robią, to jest dobrze. Gorzej, jak zaczynają nauczać, że liczby są rzeczywistymi obiektami. Platonizm rox, co?
Uwaga ogólna - trzeba by sprawdzić, ile nadal wyznawanych poglądów opiera się na starożytnej filozofii. Kostium jest nieco zmieniony, ale to nadal presokratycy, Platon i Arystoteles. Kłopot w tym, że tamci, przynajmniej częściowo, opierali się na dostępnych im obserwacjach materialnej rzeczywistości, a nie tylko jałowej spekulacji (
pardon! "czystym rozumie"...). Tak oto owoce braku przyrządów i narzędzi umysłowych, połączone z możliwością ludzkiego umysłu do uzasadnienia wszystkiego, co się pojawi (to jest właśnie filozofia, zdaniem sługi Waszego nikczemnego) - doprowadziły do tego, że świat niektórych nadal opiera się w głębi na fizyce sprzed dwóch i pół tysiąca lat.