Wątek rozrywkowy więc się podzielę wspomnieniem a propos psów policyjnych

W te wakacje podróżowałam autostopem po Ukrainie z kolegą. Żeby jak najszybciej wrócić do Polski na Woodstock wybraliśmy dość niestandardowe przejście graniczne, przez które nie można było przejść pieszo. Jakiś celnik zawiózł nas pod granicę, ale potem musieliśmy znaleźć kogoś, w kogo samochodzie będziemy mogli ją przekroczyć. Nie sądziliśmy żeby to był problem.
Szukaliśmy ponad godzinę. Nikt nie chciał się zgodzić. Ludzie specjalnie układali gazety i bagaże na siedzeniach, żeby wyglądały na zajęte. Nie mieliśmy pojęcia o co chodzi - wzięliśmy rano prysznic i w ogóle...
W końcu jakiś chłopak pod 30 się zgodził. Gdy wsiedliśmy wyjaśnił nam powód niechęci ludzi. Absolutnie wszyscy przemycali papierosy. I wszyscy o tym wiedzieli. Byliśmy jedynymi turystami wśród setek samochodów. Chłopiec również przemycał. Wyjaśnił nam, że korek po drugiej stronie przemyca polskie mięso na Ukrainę.
W pewnym momencie do korka z Polski na Ukrainę zaczęli zbliżać się funkcjonariusze z psami. Nagle, z gigantycznego korka zaczęło się rozpaczliwie wydostawać mnóstwo samochodów. Totalny sajgon, jazda po trawniku, poboczu, rysowanie sobie lusterek, pisk opon... Cały ten Armageddon wywołało dwóch panów ze stadkiem białych, starannie przystrzyżonych pudelków!
Jeśli kiedykolwiek będę miała dom, w którym będę mieć zwierzę, chcę żeby to był Pudel Apokalipsy. Także nie śmiać mi się z Chichuachua Analnej Zagłady.
Zrobiłabym zdjęcie gdyby nie groźny wzrok gospodarza. Jak przemyca się papierosy do Polski opowiem jak ktoś mi postawi piwo
